Larsson coraz lepszy

Jak łatwo się domyślić po tytule, drugi tom trylogii kryminalnej Millenium przypadł mi do gustu nawet bardziej niż pierwszy. Powód jest prosty – Lisbeth Salander, której postać, mimo pewnych poważnych przerysowań w konstrukcji (nieuzasadniona warunkami fizycznymi wszechmoc w kontaktach z, jak to z lubością pisze autor, bad guys – szczególnie urocza jest w tym tomie scena obezwładnienia dwóch groźnych harleyowców, zaś przy scenie z siekierą w niemalże finale już prawie płakałam ze śmiechu:D), uważam za jedną z najmocniejszych stron cyklu. Tym razem filigranowa hakerka i jej życiorys znajdują się w centrum intrygi. Ta ostatnia jest nieco naciągana, nie wspominając już o tym, że faktycznie dostrzegalna staje się obsesja Larssona na punkcie przemocy wobec kobiet.
Jednak delektowaniu się lekturą, która tym razem wciąga dużo szybciej, może dzięki zminimalizowaniu roli tego zimnego sztokfisza Blomkvista, w najmniejszym stopniu to nie przeszkadza:D
Nie jest to ani jakiś mega wirtuozerski kryminał, ani wielka literatura, ale rozrywka naprawdę wysokiej próby:) Aż mam ochotę złapać trzeci tom z rozpędu, a po pierwszym do drugiego wcale mi się nie spieszyło. Tym samym upada teoria, którą słyszałam wielokrotnie, że każda kolejna część jest słabsza od poprzedniej. Moim zdaniem występuje bez wątpienia tendencja odwrotna, co więcej, "dwójkę" można z powodzeniem czytać bez znajomości "jedynki".

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s