Dwie na raz

Kiedyś stałam na stanowisku, że czytanie dwóch książek na raz nie ma sensu. Wybija się człowiek z rytmu, fabuły, klimatu i nie ma pełnej przyjemności ani z jednego, ani z drugiego tytułu. Nie potrafiłam zrozumieć – po co? Coraz częściej jednak mam potrzebę odskoczni od tytułu trudnego (jak ostatnio Accelerando, którym mimo odskoczni chwilowo – metaforycznie, oczywiście – pieprznęłam o ścianę), nudnego albo po prostu słabego. Wtedy "dwójka" jest jak znalazł. Oczywiście wiąże się to z ryzykiem, bo jeśli zmienniczka okaże się zbyt dobra, chcę się ją skończyć jak najszybciej i tytuł podstawowy idzie w odstawkę. "Bezpieczną" dwójką jest najczęściej poprawny, ale niezachwycający kryminał. Aktualnie mam na rozkładzie przedpremierową Kossakowską, znaną też jako Groza regenta kontratakuje, a w charakterze "dwójki" Mężczyznę, który się uśmiechał Mankella. Pierwsze spotkanie z Kurtem Wallanderem trafiło mi się jakieś wyjątkowo depresyjne  i na tle Nesbo mistrz szwedzkiego kryminału wypada na razie słabiej, ale, z drugiej strony, jeszcze nie miał szansy się rozkręcić.
Zmierzając do meritum – czy ktoś jeszcze praktykuje czytanie "równoległe"? Jakieś rekordy?:D
P.S. Następna notka będzie o Mad menie, bo to fenomenalny serial jest.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s