Lancelot był bucem, czyli za co pokochałam Cornwella

Bo pokochałam, po lekturze pierwszego tomu trylogii arturiańskiej, czyli Zimowego monarchy. W książce tej podobało mi się właściwie wszystko – narracja, decyzja o zrobieniu z mitu powieści historycznej, Merlin, zdroworozsądkowe podejście do magicznych rytuałów, odbrązowienie Artura (który tu jest paskudnym egoistą), a przede wszystkim ośmieszanie Lancelota, którego strach jest większy nawet od jego ego:D
Lubię autorów z koncepcją. Jeszcze bardziej lubię autorów z umiejętnościami pozwalającymi płynnie wcielić tę koncepcję w życie. Niezaślepionych sympatią do bohaterów, skupionych na ukazaniu opisywanej rzeczywistości z wielu perspektyw. I dodatkowo cyników z poczuciem humoru. Na podstawie Zimowego monarchy mogę stwierdzić z pewnością, że Bernard Cornwell zalicza się do ich grona, a ja muszę się rozejrzeć za kolejnymi częściami cyklu arturiańskiego i nie tylko.
Czytał ktoś coś? Które pozycje autora polecacie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s