It’s a kind of magic

Bo trudno racjonalnie wytłumaczyć fakt, że spodobała mi się książka, będąca de facto wiktoriańskim romansidłem z przyfastrygowanym dla pozoru (i by umożliwić ratowanie damy z opresji, oczywiście) wątkiem kryminalnym i w pretekstowych w istocie rzeczy dekoracjach fantastycznych.
Ale zaprzeczać nie mam zamiaru – Bezduszna Gail Carriger – lekkie, bezpretensjonalne, pełne humoru czytadło nieudające niczego więcej i tym bardziej dzięki temu wdzięczne – po prostu mnie oczarowało. Idealna odskocznia, świetny odpoczynek po ciężkim dniu, odprężająca, zabawna rozrywka.
Humor w wydaniu, jakie lubię, przekład przyjemny, choć jeśli będzie okazja, skonfrontuję sobie z oryginałem, bo pewnie coś się zgubiło w translacji, jak to zwykle z humorem "słownym" bywa.
Fabularnie żadna rewelacja, ale jakiś niezwykły miks wymienionych powyżej elementów winduje całość na wyższy poziom niżby się przy próbie chłodnego rozbioru na czynniki pierwsze wydawać mogło.
Ciekawi mnie tylko, co, doprowadziwszy romans do szczęsnego finału, autorka dalej z tym kramem pocznie, ale już na dniach ukaże się drugi tom, czyli Bezzmienna, a w nim odpowiedź.

TYCI UPDATE: Bezzmienna w sprzedaży od dzisiaj, czyli 14 czerwca 2011.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s