MacLeod – luźne impresje po całości

Skończyłam Pieśń czasu.Podróże i zbieram myśli do napisania solidnej recenzji. Niestety, powieść nieco mnie rozczarowała. Pewne elementy uważam za zbyt teatralnie przeszarżowane, choć pewnie tak właśnie miało być. Bo w pewnym sensie jest to opowieść o nieustannej grze na użytek całego, patrzącego na nas, świata. Oczywiście, zawiera wiele interesujących elementów sf bliskiego zasięgu, ale tak naprawdę stanowią one tylko dodatek do historii jednostki.
Opowiadania ze zbioru Podróże są lepsze, choć jest on strasznie nierówny. Obok tekstów po prostu genialnych (Opowieść młynarza, Dywan z hobów) i bardzo dobrych (Druga podróż króla, Wainrightowie na wakacjach) są też po prostu słabe (Zwieńczenie) i przewidywalne (Bunt Anglików) oraz przekombinowane i pozbawione charakterystycznej dla autora magii (Żywioły).
W sumie zatem początkowy zachwyt mi wychłódł, choć sięgnąć niewątpliwie warto.

EDITED 03.10: Zaniedbuję pisanie, wiem, ale mam przygotowania do WAŻNEGO EGZAMINU na swoje usprawiedliwienie. Trzymajcie kciuki w środę od 10 do 13-ej, bo szczęście, mimo przygotowań, będzie mi bardzo potrzebne, i to żadne krygowanie się:)
Tymczasem mogę zaoferować jedynie reckę MacLeoda.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s