Lubię Gloktę od pierwszego akapitu

Pracowity tydzień, nie było czasu na blogowanie. Przeczytałam w zeszły weekend następną Kamieńską (a raczej poprzednią, bo Płotki giną pierwsze w cyklu chronologicznie poprzedzają Śmierć i trochę miłości). Za wiele nowego do refleksji o pisarstwie Marininej dodać nie mogę, ale uważam za warte podkreślenia, że Płotki to pod każdym względem najlepsza z pięciu przeczytanych przeze mnie odsłon cyklu o przygodach leniwej analityczki z komputerem zamiast mózgu. Tak się wciągnęłam, że całość łyknęłam w niecałą dobę.
Nie polecam natomiast Obsydianowego serca Ju Honisch, którego pierwszy tom domęczyłam w tygodniu, a do drugiego wcale mi się nie śpieszy. Książka reklamuje się jako powieść gotycka z dozą czarnego humoru i szczyptą steampunku, ale im bardziej się w nią zagłębiałam, tym bardziej żadnego z tych elementów tam nie było.
Była nuda, przegadanie i chaos. Więcej w recce, jak już ją napiszę.

A, dostałam od Mikołaja jeszcze stówkę. I nie mogłam się oprzeć (a i zbyt mocno się nie starałam), by nie kupić 3 tomów trylogii Abercrombiego Pierwsze Prawo w oryginale. Książki przyszły w idealnym stanie, choć nie były opisane jako nowe, a kosztowały mnie wraz z wysyłką zawrotną sumę 66 PLN. Tak że: transakcja życia na początek roku:) Plus przyjemne z pożytecznym, bo strasznie dawno nie czytałam niczego po angielsku.
Stąd też tytuł notki, bo ledwo zdążyłam zacząć The blade itself, już polubiłam cyniczne komentarze inkwizytora Glokty:D

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s