Filmy nieopisane

W kolejności oglądania, prawdaż.

Dwoje do poprawki – ponieważ uważam, że Meryl umiałaby zagrać odkurzacz na poziomie mistrzowskim. Tutaj razem z Tommym Lee Jonesem nieoczekiwanie zaoferowali coś więcej niż standardowy kom-rom. Film o oddalaniu się od siebie i o tym, jak trudno odzyskać bliskość. Niby błahy, a jednak skłaniający do refleksji. Warto – 7/10

Atlas chmur
– sporo rzeczy mi się w tym filmie podobało, szczególnie prowadzenie narracji i Stary Dżordżi. Pierwsze od dłuższego czasu dobre kreacje Hanksa. Charakteryzacja (na ogół). Hugh Grant. Ben w roli kompozytora. Efekty. Dlatego film jako dzieło odrębne oceniam na 8/10 i polecam seans. Natomiast inną kwestią są zmiany w stosunku do literackiego pierwowzoru, czasem kastrujące opowiadaną historię z sensu (Somni, to, co zrobili z tym wątkiem, to prawdziwy skandal, pozbawili go puenty!). Większości z nich zdecydowanie nie pochwalam. Stosunkowo najmniej jest modyfikacji w losach Ewinga i Cavendisha. Zmierzam do tego, że , jeśli film wam się spodoba, sięgnijcie proszę po powieść. Jej największej zalety – różnorodności stylistycznej – nie da się przenieść na ekran.

Miłość to masakra emocjonalną piłą mechaniczną. Taka powolna, metodyczna i bezwzględna jak cholera. Ale rzeczywiście jest to historia o sile uczucia, która chwyta za gardło i nie chce puścić. Piękna i straszna. No, nie umiem pisać o swoich odczuciach po tym filmie, żeby nie było śmiesznie i patetycznie. Więc może dam sobie siana. Chciałabym po prostu kogoś kiedyś tak kochać. I żeby może ktoś mnie. 8/10

Frankenweenie – sama nie wiem. Burtonesque do granic, stylistyka z gnijącej, historia ze starej krótkometrażówki, ale jakoś… nie zachwyca. Są elementy genialne (nawiązania!), są wzruszające, ale morał tej historii, że w porządku jest wskrzeszać pupila bez końca, nawet jeśli on sam chętnie wróciłby do grobu, wydaje mi się jakiś… niezdrowy. No i zdecydowanie za długie. Punkty za pana Przykruskiego, zwłaszcza za jego przemowę do rodziców <3.  6/10 to maks, z ostatnich dokonań reżysera rekomenduję Mroczne cienie.

Comme un chef (Faceci od kuchni – seriously?) – bardzo sympatyczna, lekka i wdzięczna komedia z motywem kulinarnym, dająca okazję do podziwiania Leona Zawodowca w nowym zawodowym emploi. Polecam, jeśli szukacie czegoś niezobowiązującego na wieczór.

Moonrise kingdom (Kochankowie z Księżyca – wygrana w konkursie na najdurniejszą translację roku, none questions asked) – a to jest film specyficzny z kolei. Moim zdaniem pełny uroku i po prostu porywający. Zdaniem mojej mamy dla dzieci. No, niektórym nie można dogodzić. Przepiękny, metaforyczny, z genialnymi aktorami dziecięcymi. Plus Bruce Willis i Edward Norton jako druh drużynowy. Jak dla mnie – 8/10. Ale w tym wypadku ocena bardzo mocno zależy od indywidualnej wrażliwości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s