Happy Valley

Czytam, po Transmisjach, Piórkiem i mięsem Radka Teklaka i choć stamtąd akurat znam wszystko, to radości tyle samo, co przy pierwszej lekturze każdego tekstu.
Ale dzisiaj będzie o serialu. Brytyjskim. Kryminalno-obyczajowym. Bardzo dobrym. Sześć godzinnych odcinków to w tym przypadku ilość idealna.
Dostrzegam pewne pokrewieństwo z Broadchurch w tym aspekcie, że jest to serial o ludzkiej naturze, tej jej brzydszej części. Która jest w każdym z nas. Wystarczą odpowiednie okoliczności, by poczciwy księgowy, wzorowo i z miłością opiekujący się żoną chorą na stwardnienie rozsiane i dwójką córek, wprawił w ruch machinę zbrodni, której potem nie będzie w stanie zatrzymać. Choćby chciał, a wcale niekoniecznie zechce.
To jedno upokorzenie za dużo.
Nie jest to bynajmniej jedyny poruszony w fabule interesujący problem. Czy można obwiniać dziecko, które pojawiło się na świecie w wyniku gwałtu, za samobójczą śmierć jego matki?
Wbrew logice, można. I może to rozbić rodzinę.
Podobnie jak pośmiertne gloryfikowanie przez rodzica zmarłego dziecka kosztem tego pozostałego przy życiu.
Nic nie jest tu takie, jakim się początkowo wydaje, a czarnych charakterów jest o wiele więcej, niż podpowiada pierwotna intuicja.
Może tylko ta końcówka trochę za bardzo epicko-heroiczna, ale to doprawdy drobiazg w porównaniu do licznych zalet. Plus nieopatrzone twarze w obsadzie, co w brytyjskich serialach zdarza się naprawdę rzadko (czasem mi się zdaje, że mają w UK tylko piętnastu aktorów).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s