Bilans czytelniczy 2014

Normal
0
21

Przeczytanych: 79. Przez pierwszy kwartał leciałam
na rekord, ale od 1 lipca jestem na etacie i sprawa się rypła:)

Zagranicznych: 57.

Polskich: 22. Nieco gorzej niż rok temu, ale wciąż
całkiem nieźle.

 A. NAJLEPSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

 1) Dennis Lehane Rzeka tajemnic
odkładany od lat crème de la crème dorobku jednego z ulubieńców cichcem zgarnął
pulę. Jeśli ktoś jeszcze nie zna, to szczerze polecam, geniusz w stanie
czystym.

Dwie z tegorocznych pozycji oceniłam na 5,5 w
Biblionetkowej skali. Zgadza się, w tym roku ponownie nie wystawiłam szóstki.
Jeśli chodzi o średnią jakość lektur, była chyba nieco niższa niż w 2013, ale
również mniej było gniotów, a więcej książek po prostu dobrych. Tylko cztery
razy
wystawiłam 5.0, dziesięciokrotnie – 4,5, za to  3,5 lub 4.0 – 45 razy.

 2) Zygmunt Miłoszewski Gniew – to
drugie tegoroczne 5,5, zamknięcie trylogii z prokuratorem Teodorem Szackim i
potwierdzenie prymatu autora wśród polskich „kryminalistów”. Jest to zarazem najlepsza
przeczytana w tym roku książka polska.

3) Wit Szostak Sto dni bez słońca – z
wybraniem laureata trzeciego miejsca miałam tym razem największy problem,
ale zwyciężył geniusz tej akademickiej satyry o poloniście, która trafiła mi
przez oczy wprost do serca. Była naprawdę mocna (choć wąska) konkurencja, w
postaci Tonącej dziewczyny Kiernan, Jej wszystkich żyć Atkinson
i Niewidzialnej korony Cherezińskiej. Z innych wartych uwagi
polskich pozycji wymienić chciałabym Beksińskich. Portret podwójny Magdaleny
Grzebałkowskiej oraz Maestra Marcina Kąckiego.

 B. NAJGORSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

W tym roku trochę mi wstyd, bo przestałam dostawać
paranormalne romanse do recenzji i nawet nie ma porządnej, godnej poprzedniczek
kandydatury, a zaledwie jeden tytuł oceniłam na 2,5, co było najniższą
tegoroczną notą, oznaczającą książkę czytalną. Ale niech tam, coś się
wygospodaruje.

 1) Ałbena Grabowska Stuleciem winnych 1. Tymi, którzy przeżyli zbiera
tegoroczny laur, ale nawet mi się nad nią za bardzo pastwić nie chce, ot,
telenowelowata saga rodzinna. Czytalo się wiele gorszego. Zdecydowanie. Książka
oczywiście otrzymana do recenzji.

2) Clive Barker Imajica – zdecydowanie
największa tegoroczna mordęga lekturowa, ale mimo wszystkich wad posiada też
pewne niebagatelne zalety. Nie wystarczą one jednak, by warto się było z nią
mocować, przynajmniej moim zdaniem. Autor nie umie się sam ocenzurować,
popuszcza wodze fantazji, w tym niestety erotycznych, a redaktor najwyraźniej
był na wakacjach or stg.

3) Jussi Adler – Olsen Zabójcy bażantów – po
przyzwoitej, choć niepozbawionej wad Kobiecie w klatce – bardzo duży
spadek poziomu. Autor nie umie pisać kryminału ze sprawcą ujawnionym od początku
(to zresztą wyższa szkoła jazdy) – zdecydowanie na korepetycje do Nesbo, za
trzeci tom serii podziękowałam.

C. NAJWIĘKSZE POZYTYWNE ZASKOCZENIA (tak, w tym roku będą
dwa)

Kate Atkinson Jej wszystkie życia
spodziewałam się powieści dobrej, bo taki był jej kryminał o Brodym. Nie
spodziewałam się natomiast aż takiego skoku jakościowego i balsamu dla duszy
miłośników powieści obyczajowych z lekką nutką fantastyki. Mało co w tym roku wciągnęło mnie równie mocno, oferując tak szeroki wachlarz emocji przy lekturze.
I ta misterna konstrukcja… Koniecznie!

Gene Wolfe Pokój  – po Cieniu
kata
, który ledwo umęczyłam, spodziewałam się wszystkiego najgorszego.
Tymczasem powieść Wolfe’a to jedno z najciekawszych literackich wyzwań tego
roku, zachwyca wielowarstwowością. Naprawdę warto.

 D.NAJWIĘKSZE NEGATYWNE ZASKOCZENIE

W tej kategorii tegoroczny wybór nie był trudny: Jeff
Noon
TV Ciał0. Tu poczytacie o przyczynach.

 E. ODKRYCIE ROKU

Caitlín Rebekah Kiernan – po Tonącej dziewczynie
każdą kolejną jej powieść czy opowiadanie biorę w ciemno.

 F. ULUBIONY NOWY BOHATER.

Dwóch – Lesław Srebroń, doktor polonistyki, bohater
powieści Sto dni bez słońca, oraz Mściwój, książę Pomorza, z
cyklu piastowskiego Elżbiety Cherezińskiej. Obaj są wartymi poznania
indywidualnościami, których nie sposób zapomnieć:)

 G. KSIĄŻKA Z NAJBARDZIEJ SKOPANYM ZAKOŃCZENIEM:

 Człowiek z Wyspy Lewis Petera Maya, no,
przykro mi bardzo, ale efekciarstwo i całkowity brak logiki to recepta na
porażkę.

Zachęcam do własnych typowań, już tradycyjnie.

P.S. Kupiłam w tym roku 20 e-booków i 2 pakiety Bookrage, a
także 6 książek papierowych (wliczam tylko te dla siebie).  Nie sprzedałam żadnej, bo mi się nie
chciało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s