Samuraj w ciemności

Dzisiaj będę gorąco polecać, i to nie tylko na fali euforii, że niekończące się przeziębienie zaczyna odpuszczać:) Raz na zawsze Andreasa Pflügera to kryminał, po który sięgałam ze sporymi obawami, głównie ze względu na okładkową polecankę Katarzyny Bondy. Bonda w wydaniu kryminalnym zdecydowanie mnie odrzuca, raz dlatego, że mimo swojego osławionego researchu i kilometrowych info-dumpów (coby praca się nie zmarnowała, logiczne) sadzi dramatyczne babole, np. z dziedziny procedury karnej. A po drugie, cóż🙂 W każdym razie bałam się, że skoro Królowa Polskiego Kryminału (to też mnie wyjątkowo irytuje, tak swoją drogą) zarwała dla perypetii Jenny Aaron noc, możemy mieć do czynienia z książką (dla mnie) wątpliwie atrakcyjną.
Nie miałam racji. Owszem, autor stąpał po cienkim lodzie, czyniąc główną bohaterką niewidomą wskutek postrzału byłą funkcjonariuszkę Wydziału – fikcyjnej jednostki specjalnej berlińskiej policji. Ale się na tym lodzie nie wywrócił, a zatańczył bardzo zręcznie, pokazując, jak się powinno robić i wykorzystywać w nienachalny (acz skuteczny) sposób research na potrzeby konkretnego motywu. Którym tutaj jest orientacja niewidomych w przestrzeni. A że zrobił to dobrze, najlepiej dowodzi fakt, że poza samą końcówką nawet tak czepliwy egzemplarz jak ja nie miał wrażenia, by cokolwiek w tej sferze zostało przekoloryzowane.
Ale wracając do powieści. Pięć lat po utracie wzroku Aaron wraca do Berlina, by spotkać się – na jego wyraźne życzenie – z człowiekiem, którego wsadziła do więzienia wiele lat wcześniej, rozpoczynając tym samym błyskotliwą karierę. Życzenie więźnia, jak się rychło okaże, nie jest przypadkowe. Przyjazd Aaron do Berlina uruchamia dramatyczny scenariusz, którego korzenie znajdują się w jej przeszłości. Istotna jest między innymi akcja w Barcelonie, wskutek której protagonistka utraciła wzrok i dotychczasowy status zawodowy, a także wiele innych rzeczy. Nagle okazuje się, że to nie był niefortunny wypadek przy pracy, ale pierwszy akt zemsty jej osobistej Nemezis.
Autor w wyjątkowo zajmujący sposób prowadzi narrację, splatając dynamiczną i zarazem detalicznie przemyślaną akcję z interesująco podanymi retrospekcjami. Przy czym te ostatnie dotyczą nie tylko Aaron, ale także pozostałych bohaterów, i umożliwiają czytelnikowi stopniowe uzyskanie pełniejszego obrazu sytuacji. Kto mnie czyta regularnie, ten wie, że nie mam zwyczaju szastać pochwałami, ale ta książka jest tak świetnie napisana i przetłumaczona (brawa dla Sławy Lisieckiej, imponująca praca), że ostatnio na podobne połączenie trafiłam w Nie ma innej ciemności Sarah Hilary.
Znakomite wrażenie nieco psują, niestety, końcowe partie powieści. W nich, jak to często bywa, autor, do tej pory naprawdę drobiazgowo rzetelny, nostalgicznie pomachał prawdopodobieństwu i ostro pojechał po bandzie, zahaczając momentami o groteskę. Choć ustami jednego z bohaterów przedstawił o wiele bardziej realistyczny (i spójniejszy z charakterem tegoż bohatera) wariant rozwoju wydarzeń. Ale nawet mimo tego Raz na zawsze to więcej niż dobry kryminał. Gorąco polecam, jak zapowiadałam na wstępie:).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s