Bilans czytelniczy 2018

Przeczytanych: 60. Cóż mogę powiedzieć – za to przeczytałam dużo grubych książek. Sporo czasu wolnego poświęcałam też w tym roku na naukę. Najbardziej owocny czytelniczo był czerwiec, kiedy to przeczytałam 9 książek. Zagranicznych: 39. Polskich: 21. Jeśli chodzi o rozkład gatunkowy, to 6 reportaży, 10 pozycji fantastycznych (stały spadek, a byłoby jeszcze mniej, gdyby nie nominacje do Nagrody Literackiej imienia Jerzego Żuławskiego), 19 kryminałów, a reszta to proza obyczajowa i szeroko pojęte biografie, eseje i różne takie trudne do jednoznacznego skategoryzowania pozycje, jak choćby Młyny boże. Zapiski o Kościele i zagładzie Jacka Leociaka.

NAJLEPSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

1) Larry McMurtry Na południe od Brazos – znakomity, epicki antywestern, jedyna tegoroczna 6.0. Próbę spisania czytelniczych wrażeń, którą podjęłam z dużym opóźnieniem, uważam za dalece nieadekwatną. Jeśli jednak lubicie rozlewne opowieści o ludziach i przewrotności losu, nie będziecie żałowali czasu poświęconego tej wspaniałej cegle.

Jedną z tegorocznych pozycji oceniłam na 5.0 w Biblionetkowej skali. Jeśli chodzi o średnią jakość lektur, była chyba nieco niższa niż w 2017 (wtedy były cztery „piątki”), ale możliwe, że to tylko ja zrobiłam się bardziej wymagająca. Tylko sześciokrotnie wystawiłam 4,5, a  3,5 lub 4.044 razy (o dwa mniej niż w roku ubiegłym, kiedy ilość lektur była o 2 większa).

2) Don Winslow Z psich pazurów – to jedyna tegoroczna 5.0. Długo i wytrwale szukałam tekstu, ale zdecydowanie było warto. Niezwykłe połączenie ponurych faktów o handlu narkotykami i pasjonującej obyczajowej historii. Więcej na temat wrażeń z lektury tutaj. Od siebie dodam tylko, że trzymam mocno kciuki za ekranizację, bo może wtedy wznowią tom pierwszy i wydadzą sequel – The Cartel. Ja nie będę na to czekać, pozyskałam już wersję oryginalną i niewątpliwie przeczytam ją w nadchodzącym 2019 roku.

3) Amor Towles Dżentelmen w Moskwie – z wybraniem laureata trzeciego miejsca miałam tym razem problem, bo wahałam się między perypetiami hrabiego w hotelu Metropol a Cieniami Wojciecha Chmielarza i Pachinko Min Jin Lee. Wygrał Rostow, bo jego przygody emanują niezwykłym ciepłem i wiarą w człowieka, nawet wplątanego w tryby okrutnej historii.

 NAJGORSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

Już w zasadzie nie jestem recenzentką, piszę oficjalne, poza blogowe teksty zupełnie incydentalnie. Ale potwierdza się mimo to, że nawet na recenzenckich ograniczonych do absolutnego minimum można się sparzyć wyjątkowo spektakularnie, czego dowodem tegoroczny tryumfator tej kategorii:

1) Bernard Minier, którego Noc bez wysiłku zbiera tegoroczny laur, ale nawet mi się nad nią za bardzo pastwić nie chce, bo już to zrobiłam w recenzji. Jedyne tegoroczne 2.0 i była to najniższa ocena.

2) J. K. Rowling Zabójcza biel – tu było troszeczkę lepiej, a jednak znacznie gorzej, bo tej autorce, mistrzyni snucia opowieści, zawiesiłam poprzeczkę dość wysoko. Nawet się do niej tym razem nie zbliżyła, po trzech latach oczekiwania oferując kryminał, w którym do połowy zupełnie nic się nie dzieje, a kiedy już zaczyna, to sztampowo, koturnowo i rozczarowująco.

3) Jussi Adler – Olsen Kartoteka 64 – cykl o Departamencie Q to taka sinusoida, a to jej – jak do tej pory – zdecydowanie najniższy punkt. Dziwny przekład, fizjologiczny humor, przerysowany czarny charakter, fabularnie słabiutka zrzynka z Christie.

NAJWIĘKSZE POZYTYWNE ZASKOCZENIE

Min Jin Lee Pachinko – spodziewałam się nadmuchanego marketingowo taniego romansidła, a dostałam poruszającą rodzinną sagę.

NAJWIĘKSZE NEGATYWNE ZASKOCZENIE

Mogłabym tu wstawić Nesbo, Rowling, Miniera, a nawet zachwalanego powszechnie Ellisona. Ale zdecyduję się, dość nietypowo, na powieść, którą oceniłam jako dobrą, a mimo to poczułam się nią negatywnie zaskoczona. George Saunders, Lincoln w Bardo. Przy czym to zaskoczenie to nie tyle wina samej książki, co towarzyszącej jej promocji, która upewniła mnie, że oto będę obcować z utworem absolutnie wyjątkowym. A dostałam rzecz istotnie dość ciekawą formalnie, ale nie rewelacyjną, na żadnym poziomie.

 ODKRYCIE ROKU

Gabriel Tallent – błyskotliwy debiutant, mocno wierzę, że nie okaże się autorem jednego tytułu

 ULUBIONY NOWY BOHATER

TurtleMojej najdroższej Gabriela Tallenta – dzielna dziewczyna.

 KSIĄŻKA Z NAJBARDZIEJ SKOPANYM ZAKOŃCZENIEM

Jo Nesbo Macbeth –  ta powieść to w ogóle jakieś kosmiczne nieporozumienie i zarazem dowód, że można pisać znakomite współczesne kryminały i nie mieć pojęcia o sensownym, twórczym adaptowaniu klasyki literatury. Jako wariację na temat Makbeta polecam Trzy wiedźmy Pratchetta.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s