Pięć nowych twarzy Jordana (Diabeł w maszynie, Anna Kańtoch)

diabelTrzynaście długich lat przyszło czytelnikom czekać na powrót do Okcytanii i kolejne spotkanie z medykiem i fascynatem demonologii, znanym ze zbiorów opowiadań Diabeł na wieżyZabawki diabła. Autorka wracać do swojego pierwszego uniwersum nie chciała, odbierała to jako krok wstecz, a interesował ją rozwój i podążanie nowymi twórczymi ścieżkami. Ale przyrzekła najwierniejszej fance doktora Jordana, że napisze o nim nowy tekst, kiedy tylko poczuje, że będzie miała coś faktycznie nowego do opowiedzenia.

Cierpliwość popłaca, bo dostaliśmy aż pięć nowych historii (przy czym trzy ukazały się wcześniej: w zbiorze Światy Dantego, w ramach Bookrage i na łamach Nowej Fantastyki), istotnie różniących się od wcześniejszych odsłon cyklu. W Diable na wieży najważniejsze były zagadki, a bohater pozostawał enigmą. W Zabawkach diabła przy okazji śledztw dostaliśmy wgląd w przeszłość i motywacje Domenica, postawionego w centrum. Natomiast Diabeł w maszynie to w pierwszym rzędzie zbiór interesujących literackich eksperymentów – z formą, narracją, konwencją, a przede wszystkim oczekiwaniami czytelnika. Zestawiając najnowszy tom z poprzednimi, łatwo zauważyć, jak długą drogę przeszła Anna Kańtoch jako pisarka, jak dalece udoskonaliła swój warsztat i jak zmieniły się jej zainteresowania. Nadal mamy tu oczywiście satysfakcjonująco rozwiązane zagadki, w tym wyjaśnienie tej najważniejszej, czyli zabójstwa Alais, kuzynki głównego bohatera. Jest magia, tak pod postacią artefaktów, jak i interwencji nieznanych sił (dar jasnowidzenia i jego cena, opisana w Anatomii cudu), a nawet demonów. O wiele istotniejsze staje się jednak, jak opowieść zostaje podana (często forma stanowi klucz do interpretacji), a także – co się dzieje w tle.

Prawda jest bowiem taka, że Domenic Jordan to drugoplanowy bohater Diabła w maszynie, często jedynie obserwator. Czasem wykonawca poleceń. Niekiedy, mimo wszystkich swoich przymiotów, widz, wystrychnięty na dudka wraz z resztą publiczności. Przypada mu zatem podobna rola, co czytelnikowi. Podobnie jak on, bohater odbiera w tym zbiorze kilka gorzkich lekcji perspektywy. Od demona ważniejszy bywa rodzinny dramat, od magicznego artefaktu – wieloletni plan zemsty za czyjąś bezczelność, wyrosłą na gruncie przekonania o bezkarności. Nawet straszliwe i wszechmocne stowarzyszenia, do których trzeba się wkupić skrzywdzeniem niewinnych, ostatecznie zaskakują swoją prawdziwą naturą.

By dostrzec właściwe odpowiedzi, trzeba patrzeć uważnie, bynajmniej nie tylko dlatego, że przeszkodą bywa ciemność katakumb. Nikogo nie powinno się tutaj lekceważyć, bo sprawcą, jak to w dobrym kryminale – może być absolutnie każdy.

Zdecydowanie warto dać się zabrać wszędzie, gdzie oferuje nam dostęp wyobraźnia Anny Kańtoch: do zamku na odludziu, do gorącego Sour, miasta cudów, w zaułki alestrańskiej dzielnicy nędzy, Camboli, pod Alestrę, a nawet w misję rodem z Człowieka w żelaznej masce. Po każdym z tych wypadów zostają unikalne wspomnienia.

P.S. Domenic ma tutaj fana, którego oczywiście spotyka gorzkie rozczarowanie idolem:) Takich smaczków jest mnóstwo. Aż wam zazdroszczę, że wszystkie jeszcze przed wami!

5 myśli na temat “Pięć nowych twarzy Jordana (Diabeł w maszynie, Anna Kańtoch)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s