Nadzieja robi z nas idiotów (Anna Kańtoch, Wiosna zaginionych)

wiosnaPo serii świetnie przyjętych kryminałów retro osadzonych w realiach PRL (Łaska, Wiara, Pokuta) Anna Kańtoch postanowiła spróbować swoich sił w intrydze rozgrywającej się współcześnie, głównie w jej rodzinnych Katowicach, choć również w Krakowie i Strzelinie.

Jak to jednak zwykle bywa w przypadku tej autorki (i co bardzo sobie u niej cenię) także do tego, przeżywającego obecnie rozkwit, gatunku zaaplikowała własne, unikalne podejście. I to już na etapie wyboru głównej protagonistki, bowiem Krystyna Lesińska to siemdziesięciotrzyletnia emerytowana funkcjonariuszka Policji, która wprawdzie zabija czas pracą na działce, ale poza tym w niczym statystycznej emerytki nie przypomina. Gotuje rzadko i raczej niechętnie, żywiąc się głównie gotowymi daniami ze słoików, a wieczory spędza, angażując się w dyskusje na Facebooku lub oglądając seriale na Netfliksie (preferuje brytyjskie kryminały bez dużej dawki przemocy). Bohaterka nie ma też schematycznych relacji z dziećmi i wnukami, choć uczestniczy w ich życiu, to bez nadmiernego zaangażowania. Pod jednym względem nie wymyka się jednak stereotypowi – z wiekiem coraz częściej myśli o przeszłości, a jej własna skrywa szczególną tajemnicę. Kiedy Krysia przygotowywała się do matury, jej starszy brat, Romek, wyjechał z dziewczyną i trojgiem znajomych na wycieczkę w Tatry. Wróciła tylko jedna osoba, Jacek Kotulak, jednak nie udało się ustalić, co przydarzyło się jego kolegom. I nagle Krystyna po ponad pięćdziesięciu latach wpada na Jacka w sklepie. Zaczyna bawić się fantazjami o uzyskaniu od dawna upragnionych odpowiedzi, a być może o wywarciu zemsty?

Kiedy jednak decyduje się zrealizować w końcu swój plan i w pewną majową sobotę wchodzi do domu dawnego znajomego, we własnym przekonaniu gotowa na wszystko, odkrywa jedyne, na co gotowa nie była: że Jacek uciekł raz na zawsze – w śmierć, jednak nie taką z przyczyn  naturalnych. Kto i dlaczego uprzedził Krystynę w wymierzeniu sprawiedliwości?

Bohaterka jest, jako się rzekło, nietypowa, także dlatego, że – być może z racji wieku – potrafi już krytycznie patrzeć na swoje wcześniejsze życiowe wybory i realnie oceniać dostępne możliwości działania. Nie ma też we własnym mniemaniu wiele do stracenia, może więc podejmować ryzyko tam, gdzie inni by się zawahali. A że śledztwo w sprawie zabójstwa profesora Hermanna (bo takie nazwisko nosił Jacek w chwili śmierci) prowadzi jej dawny kolega z pracy, Wojtek Chodura, Lesińska bez trudu uzyskuje dostęp do informacji skrywanych przed zwykłymi cywilami. Jej wsparcie jest mile widziane, bo sprawa zdecydowanie odbiega od normy. Szybko wychodzi na jaw, że denata oskarżano o kradzież psów, które masowo znikają na katowickim osiedlu Janów. Nieco później – że niedługo przed śmiercią Jacek dzwonił na numer alarmowy i zgłaszał operatorowi, że ktoś próbuje mu ukraść życie.

A potem robi się coraz ciekawiej. Zagadka bowiem jest zawsze ważna w prozie Anny Kańtoch, a ta dotycząca śmierci Jacka Kotulaka została skonstruowana w sposób wyjątkowo finezyjny. Choć zatem miłośnicy dynamicznej akcji mogą się poczuć Wiosną zaginionych nieco zniecierpliwieni, to już wielbiciele wymagających, piętrowych intryg będą zdecydowanie usatysfakcjonowani. Podobnie jak ci czytelnicy, dla których oprócz intrygi istotny w powieści kryminalnej jest komponent obyczajowy. Dylematy i wyzwania, z którymi mierzą się bohaterowie drugoplanowi i epizodyczni, są tu co najmniej równie zajmujące, jak odpowiedź na kluczowe pytanie: kto zabił? A przede wszystkim są różnorodne. Czym innym żyje świeżo owdowiały komisarz Chodura, czym innym młody i bojący się prywatnego zaangażowania, choć zawodowo ambitny aspirant Szymon Gryga, a Kańtoch potrafi zaangażować czytelnika nawet w wyrywkowo opisane perypetie operatora numeru alarmowego. Ma bowiem rzadki dar: wystarczy jej kilka zdań, by powołać do życia człowieka, którego losy zainteresują czytelnika.

W Wiośnie zaginionych każdy czegoś szuka: Krystyna odpowiedzi, Wojciech nowego celu w życiu, Szymon własnego pomysłu na przyszłość i odwagi niezbędnej do przyjęcia odpowiedzialności za kluczowe decyzje, Justyna – szansy na szczęście, Jeremi – uwagi rodziców, a Zuza walczy o lepszy świat dla wszystkich. Zagadka rozwiązuje się niejako przy okazji, a czytelnik znajdzie tutaj zaproszenie do udziału w niezwykłej, wielowarstwowej wycieczce, na trasie której przeszłość nierozerwalnie splecie się z teraźniejszością, często w sposób całkowicie nieoczekiwany i wbrew wszelkim staraniom bohaterów, by się od minionych zdarzeń odciąć.

Warto się w tę podróż wybrać.

Będzie to możliwe od 30 września 2020 r., bo wtedy powieść ukaże się nakładem Wydawnictwa Marginesy.