Wznowienie Zabawek diabła

Dawno nie dręczyłam ludności Domenikiem Jordanem, a na tym blogu nawet jeszcze nigdy! Zatem najwyższy czas to zmienić, a czy może być lepsza sposobność niż ponowne (trzecie już) wydanie drugiego zbioru opowiadań z tym bohaterem? Dziś premiera, a Zabawki wydaje tym razem Powergraph. Z całkiem estetyczną okładką, co w przypadku tego cyklu, gdzie do tej pory bohatera portretowano jako zombie dręczone niestrawnością, stanowi przyjemne novum. Z tej okazji – żeby nie wyważać otwartych drzwi – pozwolę sobie przypomnieć swoją recenzję pierwszego wydania Zabawek diabła, która ukazała się na łamach Fahrenheita. Jako że przed zalinkowaniem ją sobie przeczytałam, zobowiązana jestem poczynić w tym momencie zastrzeżenie – jest to tekst analityczny, a zatem, niestety, zdradzający pewne istotne elementy treści utworów. Nie polecam z tego względu czytania go przed zapoznaniem się z samym zbiorem. Tytułem wolnej od spoilerów zachęty wrzucę tu tylko konkluzję recenzji, którą mimo upływu niemal 13 lat z całą stanowczością podtrzymuję:

Jako całość „Zabawki diabła” są daleko lepsze niż „Diabeł na wieży”. Pod każdym względem: stylistycznym, fabularnym, narracyjnym, konstrukcji postaci pierwszego i drugiego planu. A że już „Diabeł na wieży” był bardzo dobrym zbiorem, strach pomyśleć, jaki będzie następny.

A następny zbiór ukaże się najprawdopodobniej jeszcze w tym roku i zawierał będzie (według wstępnych informacji uzyskanych od autorki) 6 opowiadań. Trzy z nich powstały i ukazały się w poprzednich latach, można zatem w pewnym stopniu przewidywać, jaki będzie charakter całości. Mowa o Portrecie rodziny w lustrze (ze zbioru Światy Dantego), Majstersztyku (udostępnionym w pakiecie Bookrage zdecydowanie dłuższym tekście) oraz osadzonej w egzotycznej scenerii Anatomii cudu, która ukazala się pierwotnie na łamach Nowej Fantastyki. Te trzy teksty w jednoznaczny sposób pokazują, że Anna Kańtoch w ciągu ostatnich 13 lat przeszła długą drogę jako pisarka, doskonaląc swój warsztat. Zainteresowała się też w o wiele większym stopniu formalną stroną swoich opowiadań, z którą zaczęła odważniej eksperymentować. Ale zarazem nie utraciła tego, co od początku było znakiem rozpoznawczym cyklu o Jordanie – umiejętności kreowania nastroju niepokojąco-intrygującej tajemnicy i fascynacji zagadkami z pogranicza fantastyki oraz kryminału, którą dzieli z nią jeden z jej pierwszych bohaterów.  Mam nadzieję, że zdołam kogoś zachęcić do wycieczki do Okcytanii i nawiązania znajomości z doktorem Jordanem. Sama na pewno wrócę do tych opowiadań, tak jak zrobiłam to z Diabłem na wieży przy okazji zeszłorocznego wznowienia.

Reklamy

Domenic Jordan na Bookrage!:)

Każda pora jest dobra, żeby promować Domenica Jordana, bohatera kryminalnych historii z nutą magii, stworzonych przez Annę Kańtoch. Bo Domenic boski jest:)) Tym razem macie unikalną okazję, by nawiązać z nim znajomość. W najnowszej edycji Bookrage, płacąc minimum 20 zł za aktualny pakiet, można nabyć łączoną edycję polecanych przeze mnie wcześniej utworów – minipowieści Majstersztyk i długiego (wg mnie najlepszego z 3 nowych) opowiadania Anatomia cudu. Nie zwlekajcie, oferta jest ważna tylko przez dwa tygodnie:D
Poza tym w pakiecie (już za symboliczną złotówkę) m.in. wczesna powieść Wojciecha Chmielarza wraz z opowiadaniem z tego samego uniwersum.
P.S. Z powodu wyjazdu urlopowego wpis na ten tydzień będzie  być może w niedzielę, a może nie będzie go wcale.

Anatomia cudu – kolejne opowiadanie o Domeniku Jordanie

Długie i znakomite. Najlepsze z trzech nowych, przynajmniej moim zdaniem. Można je przeczytać w grudniowym numerze Nowej Fantastyki, do kupienia także na czytniki. Nieustannie zachęcam do zapoznania się z tym cyklem opowiadań Anny Kańtoch, który przypadnie do gustu każdemu miłośnikowi klasycznych, posępnych kryminałów. Równie dobrze można zacząć przygodę od tego tekstu, jest naprawdę świetny, choć pod pewnymi względami niereprezentatywny dla cyklu, bo akcja nie rozgrywa się w Okcytanii, ale w egzotycznej scenerii.

Dziś napisałam tylko recenzję Miniera, bo od poprzedniej notki nie zdołałam skończyć nic nowego, ale może jutro zbiorę się wreszcie na nadrobienie zaległości w opisywaniu obejrzanych seriali – jest kilka tytułów, które chciałabym polecić.

Czytam teraz Inną duszę Łukasza Orbitowskiego. Książki tego autora zawsze wykańczają mnie psychicznie i ta nie jest wyjątkiem. To podobno jego pierwsza powieść całkowicie wolna od fantastyki. Ciekawe, czy będzie tak dobrze, jak się spodziewam. Od lat (mniej więcej od czasów Świętego Wrocławia) wątki fantastyczne w mojej ocenie były dla tego autora i jego opowieści wyłącznie balastem.

Powieść z Domenikiem Jordanem na Bookrage

W zasadzie tu powinien być wpis o Jedwabniku, ale już nie zdążę. Za dużo rzeczy do zrobienia przed jutrzejszym wylotem na tygodniowy urlop:) W zamian za to z radością najwierniejszej fanki informuję, że w ramach aktualnego pakietu Bookrage, płacąc powyżej 20 złotych, nabędziecie najnowszą powieść Anny Kańtoch z moim ulubionym bohaterem w roli głównej, zatytułowaną Majstersztyk. Oferta jest ważna jeszcze przez tydzień. Osobiście polecam:)
Na marginesie, w minioną sobotę Anna Kańtoch zdobyła kolejną nagrodę imienia Janusza A. Zajdla za linkowane tu jakiś czas temu opowiadanie Sztuka porozumienia. Nagrodę za powieść otrzymał Michał Cholewa, autor Forty. Serdeczne gratulacje dla obojga:)

Domenic Jordan powróci(ł)

Pamiętacie jeszcze bohatera dwóch zbiorów opowiadań Anny Kańtoch – Diabła na wieży (O ciekawości innych demonach, drugi tekst od góry) i Zabawek diabła (Lekcja psychoanalizy doktora Jordana, drugi tekst od dołu)? Dla fanów to pytanie retoryczne:) I dla nich mam znakomitą wiadomość, którą Anna Kańtoch niedawno potwierdziła oficjalnie na swoim blogu – będzie kolejne opowiadanie z jego udziałem, do czego, nie chwaląc się (no dobra, chwaląc się bezwstydnie), wydatnie przyczyniła się Pierwsza Fangirl Domenika Jordana w Galaktyce, znaczy się – ja. Co prawda wiele lat musiałam czekać na owoce wygranego zakładu, ale słowo stało się ciałem i nowe opowiadanie o okcytańskim specjaliście od mrocznych tajemnic ludzkiej duszy ujrzy światło dzienne już niebawem, w zbiorze tekstów autorki z ostatnich lat, który wydać ma Uroboros. Jeśli ktoś jeszcze nie nawiązał znajomości z cynicznym absolwentem medycyny zafascynowanym demonologią, a jest miłośnikiem klasycznych zagadek kryminalnych z elementem nadprzyrodzonym, to serdecznie polecam oba dostępne obecnie zbiory opowiadań. Nie zrażajcie się okładkami, na których Domenic wygląda w najlepszym razie jak niedysponowane zombie. I co wydanie jest gorzej. Naprawdę warto.
P.S. Nowe opowiadanie oczywiście już przeczytałam, HA! Nawet dwa razy.
P.S. 2 Tak, jestem dziecinna, i cieszę się jak dziecko, które dostało dawno obiecywany cukierek. Pozwijcie mnie.*
*Pamiętając, że jestem prawnikiem:)