Rok z Nexto Premium – czy było warto?

Dokładnie 21 maja 2017 r. kupiłam roczny abonament Nexto Premium. Za 19,90 zł. Abonament kończy mi się za 3 dni, więc chciałam podsumować swoje wrażenia, żeby wiedzieć, czy warto go przedłużać na kolejny rok (tym razem już za 100 zł, za 6 miesięcy – 50 zł). Być może was też to zainteresuje. Zasady Nexto Premium są dosyć proste – wszystkie e-booki 40% taniej niż cena w Nexto, przy czym rabat łączy się z promocjami i nie są rzadkie przypadki, gdy łączna zniżka przekracza 80%. Do dzisiaj kupiłam 24 e-booki. Głównie nowości i książki ulubionych autorów: W. Chmielarz, Zombie, R. Hobb, Skrytobójca Błazna,  M. Jago, Prawdziwy George Smiley. Opowieść o agencie, który zainspirował Johna le Carré, E. Cherezińska, Płomienna korona, H. Nesser, Oczy Eugena Kallmana, C. Withead, Kolej podziemna, J. Butcher, Zdrajca, P. Lemaitre, Trzy dni i jedno życie, A. Marinina, Motywy osobiste, T. French, Ostatni intruz, N. Osińska, Fanfik, K. Fejfer, Zawód. Opowieść o pracy w Polsce, A. Horowitz, Morderstwa w Somerset, M. Atwood, Grace i Grace, A. Camilleri, Taniec mewy, A. Christie, Morderstwo w Orient Expressie – tu swoją drogą Nexto zrobiło mnie w balona, bo chciałam kupić przekład Marty Kisiel – Małeckiej i taki sugerowała okładka przy e-booku (specjalnie sprawdzałam), a po pobraniu pliku okazało się, że był to inny przekład z tego samego wydawnictwa, sprzed kilku lat; J. Leovy, Wszyscy wiedzą, J. Kamiński, Tylko Lola, M. Kącki, Poznań. Miasto grzechu, K. Suchanow, Gombrowicz. Ja, geniusz, t.1; J. Pilch, E. Pietrowiak, Inne ochoty, J. le Carré, Szpiegowskie dziedzictwo, R. Harris, Monachium i W. Chmielarz, Żmijowisko.
Łączny koszt wszystkich zakupów wyniósł 419,14 zł, po doliczeniu ceny abonamentu – 439,04 zł. Średnio za jedną książkę zapłaciłam zatem 18,29 zł. Moim zdaniem nie jest to zła cena, zważywszy na fakt kupowania w przeważającej mierze rynkowych nowości oraz horrendalne ceny polskich e-booków. Żeby jednak mieć porównanie, ile faktycznie udało mi się zaoszczędzić, przeprowadziłam nie do końca miarodajny eksperyment. Zsumowałam aktualne najlepsze – nie promocyjne, bo akurat jest sporo przecen targowych – ceny wymienionych wyżej pozycji, wg danych z porównywarki Świata Czytników. Jak wspomniałam, nie jest to do końca adekwatne, bo powinnam zapisywać drugą najkorzystniejszą cenę z daty danego zakupu i nawet miałam kiedyś taki pomysł, ale zabrakło mi samozaparcia. Zapamiętałam tylko, że koszt samego abonamentu zwrócił mi się już przy drugiej zakupionej książce. W każdym razie przy wskazanych wyżej założeniach łączny koszt zakupów na dziś wyniósłby 672,89 zł. Czyli dzięki abonamentowi zaoszczędziłam 233,85 zł. Co najmniej, bo zdaje mi się, że z okazji WTK ceny i tak są dziś wszędzie trochę niższe niż normalne. Zatem nawet uwzględniając, że w tym roku koszt abonamentu będzie o 80 zł wyższy niż w poprzednim, w dalszym ciągu ta zabawa się opłaca. A jak ktoś kupuje więcej niż 2 e-booki miesięcznie (tzn. ja oczywiście poza Nexto kupowałam też w innych księgarniach, ale przeważnie wtedy, gdy dany tytuł był u nich niedostępny, bo w Premium ceną wygrywali w 9 przypadkach na 10), to już w ogóle nie ma się nad czym zastanawiać. Zdecydowanie warto.
A wy korzystacie z Nexto Premium? Jak wrażenia?
EDIT: Przez najbliższy tydzień zarówno roczny, jak i półroczny abonament 50% taniej: http://www.nexto.pl/premium/

Poznaj autorkę – promocja na e-booki Agnieszki Hałas do 17 lipca

O, tutaj.
5 z 6 książek, w tym trylogia w czterech tomach o Krzyczącym w Ciemności, w cenach poniżej 8 złotych. jeśli to nie jest okazja, to nie wiem, co nią jest:)
Polecana przeze mnie swego czasu Olga i osty także w okazyjnej cenie. Powieść ma bardzo dobre opinie także na LC, co mnie przyjemnie zaskoczyło, bo myślałam, że będzie bardziej niszowa.

Każda pora jest dobra na poznanie nowego interesującego autora. Zachęcam! Na decyzję macie jeszcze 5 dni.

Domenic Jordan na Bookrage!:)

Każda pora jest dobra, żeby promować Domenica Jordana, bohatera kryminalnych historii z nutą magii, stworzonych przez Annę Kańtoch. Bo Domenic boski jest:)) Tym razem macie unikalną okazję, by nawiązać z nim znajomość. W najnowszej edycji Bookrage, płacąc minimum 20 zł za aktualny pakiet, można nabyć łączoną edycję polecanych przeze mnie wcześniej utworów – minipowieści Majstersztyk i długiego (wg mnie najlepszego z 3 nowych) opowiadania Anatomia cudu. Nie zwlekajcie, oferta jest ważna tylko przez dwa tygodnie:D
Poza tym w pakiecie (już za symboliczną złotówkę) m.in. wczesna powieść Wojciecha Chmielarza wraz z opowiadaniem z tego samego uniwersum.
P.S. Z powodu wyjazdu urlopowego wpis na ten tydzień będzie  być może w niedzielę, a może nie będzie go wcale.

Cały Wegner po 9,99 – codziennie kolejny tom, start dzisiaj:)

Miała być recenzja Misji błazna albo któregoś z ostatnio obejrzanych seriali, ale wpadłam na Świecie Czytników na informację o chyba najbardziej korzystnej cenowo w dotychczasowej historii promocji na cykl fantasy Roberta M. Wegnera, czyli Opowieści z meekhańskiego pogranicza.
O Wegnerze pisałam tutaj już kilkakrotnie. Dziś i jutro można będzie kupić dwa tomy opowiadań rozpoczynające cykl.
We wtorek – pierwszą powieść, czyli Niebo ze stali.
A w środę część najnowszą i najlepszą (przynajmniej moim zdaniem) – Pamięć wszystkich słów, na którą zamierzam głosować na tegorocznym Polconie i będzie dla mnie wielkim zaskoczeniem, jeśli nie zdobędzie ona nagrody imienia Janusza A. Zajdla za rok 2015.
Wszystko, co warto wiedzieć o tych tekstach, zawarłam w zalinkowanych recenzjach. Można mieć cały cykl w e-booku za cenę jednego papierowego tomu. Naprawdę warto.
Opowiadania na próbę w wersjach epub, mobi oraz pdf:
Najlepsze, jakie można kupić
Wszyscy jesteśmy Meekhańczykami

Powieść z Domenikiem Jordanem na Bookrage

W zasadzie tu powinien być wpis o Jedwabniku, ale już nie zdążę. Za dużo rzeczy do zrobienia przed jutrzejszym wylotem na tygodniowy urlop:) W zamian za to z radością najwierniejszej fanki informuję, że w ramach aktualnego pakietu Bookrage, płacąc powyżej 20 złotych, nabędziecie najnowszą powieść Anny Kańtoch z moim ulubionym bohaterem w roli głównej, zatytułowaną Majstersztyk. Oferta jest ważna jeszcze przez tydzień. Osobiście polecam:)
Na marginesie, w minioną sobotę Anna Kańtoch zdobyła kolejną nagrodę imienia Janusza A. Zajdla za linkowane tu jakiś czas temu opowiadanie Sztuka porozumienia. Nagrodę za powieść otrzymał Michał Cholewa, autor Forty. Serdeczne gratulacje dla obojga:)

Transmisje ze Zgierza i okolic

Miało być o Springerze i jego wannie z kolumnadą, ale ponieważ możliwość nabycia pozycji autorstwa Łukasza Najdera, którą chciałabym wam zarekomendować, jest ściśle ograniczona w czasie i skończy się dokładnie za dziewięć dni, będzie o Transmisjach.
To pierwszy znany mi przykład nowego nurtu, który można by nazwać literaturą statusową, bo (chyba) wszystkie krótkie impresje na temat otaczającej rzeczywistości i zamieszkujących ją osobników zostały wcześniej opublikowane na profilu autora na Facebooku. Pewności nie mam, bo prowadziłam życie pozafejsowe do niedawna. A potem oczywiście zapisałam się do grona śledzących profil autora, stąd część tekstów znałam wcześniej.
Nie zmniejsza to bynajmniej ich siły rażenia. Autor ma dobre ucho do dialogów, wyostrzony zmysł obserwacji i celny, lapidarny styl, perfekcyjnie dostosowany do opisu całej galerii typów ludzkich, jakie można spotkać na osiedlu czy w autobusie linii 46.
Oraz, rzecz jasna, ironiczne poczucie humoru – pod tym względem nadajemy na bardzo podobnych falach, więc jego transmisja trafia wprost do zgryźliwego rdzenia mojego jestestwa. Ale co ja wam będę opisywała, skoro wszystkie teksty są publicznie dostępne, pozwalam sobie – w celu zachęcenia  do całości – wrzucić jeden podrozdzialik poniżej:

Traktat o dresach
Jeśli wejrzysz w głąb dresa, dres wejrzy i w ciebie, ręczę. Więcej nawet. Mocniej. Dostanie się do twojego życia, zacznie się w nim krzątać. Ani się obejrzysz, a będziecie używali tych samych żywiołów i leksyki, ognia, zapojki, powietrza i gleby. Zatem — nie wywołuj dresa z miasta, bo dres przyjdzie i cię zje. To po drugie. Tego drugiego wcześniej nie znałem, tak.
Sobota, przedwczoraj. Przeprowadzka mamy. Czekam z bratem pod klatką na ekipę siłaczy, o której wiem tyle, że ma ich być sześciu. Czekając, pakujemy do jego auta co kruchsze fanty, szyby, kryształy etc. Czekając i pakując, rozmawiamy. Są to dialogi raczej luźne — pytania i puenty sytych białasów w słoneczne weekendowe przedpołudnie. Niewymuszona ironia, ostentacyjna blaza. Ledwie jednak zdążyłem rzucić, że, ej, ciekawe, kiedy pojawią się chłopaki, a cień wokół mnie zaległ. To byli oni. Chłopaki, szósteczka. Na wypadek, gdybym wciąż żywił jakieś obiekcje i dociekał, to ten, który wyglądał na ich führera (miał okulary) wyjaśnił mi z marszu.
— To my jesteśmy „chłopaki”.
Spojrzałem. Obkurczyło mi się serce. Pół tuzina dresów. Ale jakich! Nie żadne tam dresy, ale wręcz dresy dresy, elita, stuprocentowe dresiwo i nie znajdziesz takiego, co powie, że nie. Dresy piękne, dorodne, jakby dopiero co odlane z formy w dalekiej fabryce dresów, modele prestiżowe — nowoczesność wkomponowana idealnie w klasykę, moc i szyk i powiew dresowej belle epoque.
Wszyscy młodzi, zdrowi, rydze same. Ubrani podobnie, co nie znaczy wcale, że identycznie. Ciemne spodnie dresowe ze ściągaczami, czerń i granat, obuwie sportowe, z którego pięły się białe skarpety, bluzy z kapturem i bez, na niektórych z nich połyskiwały wygięte w łuk ni to namiary, ni to godła, DALLAS, na przykład. Oczywiście łysi (lub co najwyżej omszali), oczywiście z nonszalanckim podejściem do higieny szkliwa, wytatuowani, oczywiście, głównie emblematyka Widzewa Łódź i sprawy prywatne, napuchłe twarze osesków z łagodnym wytrzeszczem, imiona najważniejszych kobiet. Oczywiście.
Nic złego na nich nie powiem. Zero, nada. Punktualni, sprawni, uprzejmi, małomówni i silni. Zwłaszcza to ostatnie mi zaimponowało. Niby nie były to postury strongmenów, a jednak kiedy we dwóch dźwigali kilkudziesięciokilogramowe witryny czy szafę — dźwigali i z czułością sapera nieśli cztery piętra w dół — to aż mi coś w mózgu przeskakiwało. Trudno — powiedzmy sobie to szczerze. My po tej całej humanistyce może i wiemy, kto zacz Agamben i Žižek, ale przy nich to jesteśmy szmatą, zamokłym motkiem wełny przy stali i marmurze. Przynajmniej ja.
Rzecz jasna, nie obyło się i bez drobnych incydentów. Nie przesadzajmy — każdy jest tylko człowiekiem, istotą słabą i wydaną na pastwę żrących oskom i demonów. Również i oni nie byli od nich wolni. Przez co po trzech-czterech godzinach akcji dyscyplina wyraźnie siadła. Zagrały im telefony, podochodziły smsy, rozpoczęły się ustawki na dobre popołudnie w gronie najbliższych i zarobionych. Znikali też pojedynczo lub w parach za winklem i wracali szczęśliwsi niż wypadało. Jeden nabawił się wprost trwałego urazu twarzoczaszki — robił minę za miną, stał się miną, mimem. Uśmiechniętym na stałe mimem.
W pokoju z książkami trzymali oni swoje ciuchy i napoje. Na przerwie śniadaniowej zagadała do nich moja mama, opowiedziała o mojej pracy, pasjach. Opowiedziała o tym, jak czytam i piszę, bywa, że do świtu. To jej stary numer — nie mam na to wpływu. Przybrałem tylko stosowną do tych wyznań pozę i grymas. Zafrasowany, skromny twórca, który grubo po północy wsłuchuje się w obroty kosmosu i pod niebem — niebem ciemny, polskim — zawilgoconym jeszcze od dopiero co wyklutych zodiaków, dobiera słowa, formułuje myśli, płodzi bohaterów. Akurat dojadali. Dojedli, załapali po łyku napoju energetycznego i ten w okularach wyraził się zwięźle.
— No. My też robimy nocki.
Wyszli gęsiego, w milczeniu.

Jeśli po przeczytaniu tego, co powyżej, nie chcecie więcej, to Transmisje do was nie trafią. Jeśli chcecie więcej, musicie wejść na stronę Bookrage i zapłacić za cały pakiet Miejskie legendy więcej niż aktualna średnia (27,91), bo – niestety – Najder jest w zawartości bonusowej. W pakiecie podstawowym (płacisz, ile chcesz, i dostajesz cztery e-booki) za to mistrz Teklak, którego wielbię od lat, więc tak czy owak – warto.
Jeden i drugi należą do moich ulubionych autorów średnio młodszego pokolenia i serdecznie polecam waszej uwadze ich twórczość. Nie idzie się od niej oderwać.

Opowiadania nominowane do Nagrody imienia Janusza A. Zajdla

Można w tym roku przeczytać za darmo, zostały bowiem udostępnione w formie w formie bezpłatnego e-booka, a także w formacie pdf, pod tym adresem.
Dla wszystkich, którzy w tym momencie pomyśleli: "A co to takiego ta Nagroda imienia Janusza A. Zajdla?":
o nagrodzie
o autorze.

W tym roku, głosami czytelników, do Nagrody zostały nominowane następujące utwory:

Kategoria OPOWIADANIE:

  • Michał Cetnarowski „Cyberpunk”
  • Anna Kańtoch „Człowiek nieciągły”
  • Anna Kańtoch „Okno Myszogrodu”
  • Paweł Majka „Grewolucja”
  • Piotr Mirski „Dronboustroje”
  • Marcin Podlewski „Edmund po drugiej stronie lustra”
  • Wojciech Szyda „Popiołun”

Kategoria POWIEŚĆ

  • Anna Kańtoch „Przedksiężycowi”, tom III
  • Łukasz Orbitowski „Szczęśliwa ziemia”
  • Krzysztof Piskorski „Cienioryt”
  • Andrzej Sapkowski „Sezon burz”
  • Cezary Zbierzchowski „Holocaust F”

Z opowiadań przeczytałam jak dotąd pierwsze trzy i wszystkie są warte uwagi. Nie-fantastom polecam zwłaszcza Cyberpunk i Człowieka nieciągłego. Zamierzam przeczytać wszystkie, więc na razie nie typuję.

Z powieści znam cztery, co stanowi chyba mój rekord, czyli wszystkie poza Holocaustem F. O Sapkowskim pisałam tu, o Cieniorycietutaj, a o Szczęśliwej ziemiw tym miejscu. Dwie ostatnie pozycje bardzo sobie cenię, choć każdą z innych powodów. Podobnie mam wielki sentyment dla całego cyklu sf Przedksiężycowi, prawdopodobnie najbardziej pechowej wydawniczo serii w historii polskiej fantastyki, która jednak jest taka, jak każda seria być powinna, to znaczy – każdy kolejny tom jest lepszy od poprzedniego. Planuję od dłuższego czasu powtórkę, bo czytałam wiele lat temu, a o pierwszym tomie nawet swego czasu pisałam. Wyjątkowo trudny wybór, ale tymczasem wybieram Orbitowskiego.
Niestety, teraz powtórki znalazły się chyba jeszcze bardziej poza moim zasięgiem niż kiedykolwiek wcześniej.
W każdym razie, zachęcam do zapoznania się z nominowanymi opowiadaniami (prywatnie bardzo mnie zaskoczył brak nominacji dla tekstu Jakuba Nowaka Zimno, gdy zajdzie z antologii Pożądanie) oraz podzielenia się własnymi typami.
P.S. Jak tylko mi się uda skończyć Honor złodzieja Hulicka, to o nim napiszę, bo warto. Przyblokowała mnie Imajica, ale przed chwilą ją zrecenzowałam i powracam do pełni czytelniczego życia.