Bilans czytelniczy 2020

bibliojpgPrzeczytanych: 69. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, uważam to za sukces. Zagranicznych: 41. Polskich: 28. Jeśli chodzi o rozkład gatunkowy, to 16 reportaży/biografii/książek popularnonaukowych, 18 pozycji fantastycznych, 10 kryminałów, 8 thrillerów/sensacji, 17 powieści obyczajowych, a reszta to różne takie trudne do jednoznacznego skategoryzowania pozycje. W związku pandemią oraz rozkręcaniem kancelarii w przerwach między kolejnymi falami, opisywanie szło mi sporo gorzej od czytania. Lista wstydu jest bardzo długa, figuruje na niej m.in. Diuna, Wybór Zofii, Co się stało w Jonestown?  czy Spisek przeciwko Ameryce – ważne książki, o których miałam sporo przemyśleń. Zapomniałam o 15 rocznicy założenia bloga, która przypadła w listopadzie, ale statystyki mimo marazmu ładnie rosły (co ciekawe, najwięcej odsłon miał wpis o drugim i trzecim tomie trylogii 4MK J.D. Barkera, jeszcze z 2019).

NAJLEPSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

1) Truman Capote Z zimną krwiąopisana, więc nie będę się powtarzać.

Tylko 2 z tegorocznych pozycji oceniłam na 5.0 w Biblionetkowej skali. Ośmiokrotnie wystawiłam 4,5, a  3,5 lub 4.053 razy!

2) Nick Bilton Król darknetu – to druga z tegorocznych 5.0. Opisana w niemałym trudzie, więc nie będę się powtarzać i odeślę do zalinkowanego tekstu.

3) Anna Fryczkowska Cyrkówka Marianna – autorka to dla mnie odkrycie, a powieść – wielkie przeżycie. Napisałam niedawno kilka słów. Teraz tylko powtarzam – nie przegapcie. To rzecz wyjątkowa.

NAJGORSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

W tym roku była w tej kategorii spora konkurencja, a o palmę pierwszeństwa ostro rywalizowała dwójka moich ulubionych autorów, co, nie ukrywam, złamało mi serce fanki. Korona dla:

1) Jo Nesbo, Królestwo to jedna z dwóch tegorocznych 2.0 i smutny prognostyk na przyszłość dla króla kryminału. Kuriozalna historia dwóch braci, którzy w przydomowym wąwozie (miast w metaforycznej szafie) kolekcjonują rosnącą z czasem stertę trupów. Pozostając oczywiście na wolności. Źle się dzieje w domenie Norwega.

2) Zygmunt Miłoszewski Kwestia ceny – nie spodziewałam się, przez co bolało jeszcze bardziej. Wyjaśniałam już, dlaczego.

3) Liane Moriarty Dziewięcioro nieznajomych – powieść nie dość, że o niczym, to jeszcze nudna i głupia. I długa. A czytałam kiedyś inny tytuł autorki Wielkich kłamstewek i byłam całkiem zadowolona.

NAJWIĘKSZE POZYTYWNE ZASKOCZENIE

Robert Galbraith Niespokojna krew – po skandalicznie słabej Zabójczej bieli dostaliśmy najlepszy tom cyklu kryminalnego o Cormoranie i Robin.

NAJWIĘKSZE NEGATYWNE ZASKOCZENIE

Maryla Szymiczkowa Złoty róg – niestety, zdecydowanie najsłabsza odsłona przygód profesorowej Szczupaczyńskiej. Bez fabuły, bez ciekawego tła, w zasadzie bez niczego. Poza dobrym marketingiem.

W tym roku bez odkrycia i nowego ulubionego bohatera, a skopane zakończenia są w dwóch kategoriach powyżej.  W zamian mam dla was trzy książki, na które warto zwrócić uwagę. Dwie o ludziach, a jedna problemowa.

  • Seth Mnookin Wirus paniki. Wydało Czarne, a tłumaczyła Hanna Pustuła – Lewicka. Pisałam więcej tu.
  • Matt Richards, Matt Langthorne Somebody to love: Życie, śmierć i spuścizna Freddiego Mercury’ego. Wydał Zysk, tłumaczył Robert Filipowski, a wyczerpująco zrecenzował Piotr Chojnacki.
  • Jeff Guinn Co się stało w Jonestown? Wydało Poznańskie, tłumaczyła Katarzyna Bażyńska – Chojnacka, a by was zachęcić, powiem, że w zasadzie późno w tej opowieści znielubiłam Jima Jonesa, który całkiem długo i skutecznie czynił namacalne dobro jako ideowy komunista.

Tradycyjnie już zachęcam do własnych typowań.