Bilans czytelniczy 2018

Przeczytanych: 60. Cóż mogę powiedzieć – za to przeczytałam dużo grubych książek. Sporo czasu wolnego poświęcałam też w tym roku na naukę. Najbardziej owocny czytelniczo był czerwiec, kiedy to przeczytałam 9 książek. Zagranicznych: 39. Polskich: 21. Jeśli chodzi o rozkład gatunkowy, to 6 reportaży, 10 pozycji fantastycznych (stały spadek, a byłoby jeszcze mniej, gdyby nie nominacje do Nagrody Literackiej imienia Jerzego Żuławskiego), 19 kryminałów, a reszta to proza obyczajowa i szeroko pojęte biografie, eseje i różne takie trudne do jednoznacznego skategoryzowania pozycje, jak choćby Młyny boże. Zapiski o Kościele i zagładzie Jacka Leociaka.

NAJLEPSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

1) Larry McMurtry Na południe od Brazos – znakomity, epicki antywestern, jedyna tegoroczna 6.0. Próbę spisania czytelniczych wrażeń, którą podjęłam z dużym opóźnieniem, uważam za dalece nieadekwatną. Jeśli jednak lubicie rozlewne opowieści o ludziach i przewrotności losu, nie będziecie żałowali czasu poświęconego tej wspaniałej cegle.

Jedną z tegorocznych pozycji oceniłam na 5.0 w Biblionetkowej skali. Jeśli chodzi o średnią jakość lektur, była chyba nieco niższa niż w 2017 (wtedy były cztery „piątki”), ale możliwe, że to tylko ja zrobiłam się bardziej wymagająca. Tylko sześciokrotnie wystawiłam 4,5, a  3,5 lub 4.044 razy (o dwa mniej niż w roku ubiegłym, kiedy ilość lektur była o 2 większa).

2) Don Winslow Z psich pazurów – to jedyna tegoroczna 5.0. Długo i wytrwale szukałam tekstu, ale zdecydowanie było warto. Niezwykłe połączenie ponurych faktów o handlu narkotykami i pasjonującej obyczajowej historii. Więcej na temat wrażeń z lektury tutaj. Od siebie dodam tylko, że trzymam mocno kciuki za ekranizację, bo może wtedy wznowią tom pierwszy i wydadzą sequel – The Cartel. Ja nie będę na to czekać, pozyskałam już wersję oryginalną i niewątpliwie przeczytam ją w nadchodzącym 2019 roku.

3) Amor Towles Dżentelmen w Moskwie – z wybraniem laureata trzeciego miejsca miałam tym razem problem, bo wahałam się między perypetiami hrabiego w hotelu Metropol a Cieniami Wojciecha Chmielarza i Pachinko Min Jin Lee. Wygrał Rostow, bo jego przygody emanują niezwykłym ciepłem i wiarą w człowieka, nawet wplątanego w tryby okrutnej historii.

 NAJGORSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

Już w zasadzie nie jestem recenzentką, piszę oficjalne, poza blogowe teksty zupełnie incydentalnie. Ale potwierdza się mimo to, że nawet na recenzenckich ograniczonych do absolutnego minimum można się sparzyć wyjątkowo spektakularnie, czego dowodem tegoroczny tryumfator tej kategorii:

1) Bernard Minier, którego Noc bez wysiłku zbiera tegoroczny laur, ale nawet mi się nad nią za bardzo pastwić nie chce, bo już to zrobiłam w recenzji. Jedyne tegoroczne 2.0 i była to najniższa ocena.

2) J. K. Rowling Zabójcza biel – tu było troszeczkę lepiej, a jednak znacznie gorzej, bo tej autorce, mistrzyni snucia opowieści, zawiesiłam poprzeczkę dość wysoko. Nawet się do niej tym razem nie zbliżyła, po trzech latach oczekiwania oferując kryminał, w którym do połowy zupełnie nic się nie dzieje, a kiedy już zaczyna, to sztampowo, koturnowo i rozczarowująco.

3) Jussi Adler – Olsen Kartoteka 64 – cykl o Departamencie Q to taka sinusoida, a to jej – jak do tej pory – zdecydowanie najniższy punkt. Dziwny przekład, fizjologiczny humor, przerysowany czarny charakter, fabularnie słabiutka zrzynka z Christie.

NAJWIĘKSZE POZYTYWNE ZASKOCZENIE

Min Jin Lee Pachinko – spodziewałam się nadmuchanego marketingowo taniego romansidła, a dostałam poruszającą rodzinną sagę.

NAJWIĘKSZE NEGATYWNE ZASKOCZENIE

Mogłabym tu wstawić Nesbo, Rowling, Miniera, a nawet zachwalanego powszechnie Ellisona. Ale zdecyduję się, dość nietypowo, na powieść, którą oceniłam jako dobrą, a mimo to poczułam się nią negatywnie zaskoczona. George Saunders, Lincoln w Bardo. Przy czym to zaskoczenie to nie tyle wina samej książki, co towarzyszącej jej promocji, która upewniła mnie, że oto będę obcować z utworem absolutnie wyjątkowym. A dostałam rzecz istotnie dość ciekawą formalnie, ale nie rewelacyjną, na żadnym poziomie.

 ODKRYCIE ROKU

Gabriel Tallent – błyskotliwy debiutant, mocno wierzę, że nie okaże się autorem jednego tytułu

 ULUBIONY NOWY BOHATER

TurtleMojej najdroższej Gabriela Tallenta – dzielna dziewczyna.

 KSIĄŻKA Z NAJBARDZIEJ SKOPANYM ZAKOŃCZENIEM

Jo Nesbo Macbeth –  ta powieść to w ogóle jakieś kosmiczne nieporozumienie i zarazem dowód, że można pisać znakomite współczesne kryminały i nie mieć pojęcia o sensownym, twórczym adaptowaniu klasyki literatury. Jako wariację na temat Makbeta polecam Trzy wiedźmy Pratchetta.

Reklamy

Bilans czytelniczy 2017

Przeczytanych: 62. Cóż mogę powiedzieć – za to przeczytałam dużo grubych książek. No i chyba w końcu dorosłam do tego, żeby naprawdę nie zwracać uwagi na bilans ilościowy. Najlepszy czytelniczo był październik, kiedy to przeczytałam 8 książek. Zagranicznych: 37. Polskich: 25. Udział procentowy prozy polskiej znacząco wyższy niż w latach ubiegłych, wyniósł tym razem około 40%. Jeśli chodzi o rozkład gatunkowy, to 7 reportaży (w tym męczony przez dwa lata i na trzy podejścia Manson: ku zbrodni Jeffa Guinna), 18 pozycji fantastycznych (byłoby mniej, gdyby nie nominacje do Nagrody Literackiej imienia Jerzego Żuławskiego), 16 kryminałów, a reszta to proza obyczajowa i szeroko pojęte biografie. Jest też nowa kategoria – niedoczytane: 6. Wszystkie raczej dokończę, z czego jedną – Córki Wawelu Anny Brzezińskiej – tylko dlatego, że muszę.
 
A. NAJLEPSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA
1) Margaret Atwood Opowieść podręcznej – najmocniejsze wrażenia, jakich dostarczyła mi fikcja literacka w tym roku. O tym, dlaczego warto pochylić się nad tą niezwykłą, wymagającą emocjonalnie opowieścią, pisałam tu. Jest również fenomenalny serial, o którym napiszę więcej w serialowym podsumowaniu roku.
Cztery z tegorocznych pozycji oceniłam na 5,0 w Biblionetkowej skali. Zgadza się, w tym roku nie wystawiłam ani jednej 6. Jeśli chodzi o średnią jakość lektur, była chyba nieco niższa niż w 2016, ale możliwe, że to tylko ja zrobiłam się bardziej wymagająca. Tylko pięciokrotnie wystawiłam 4,5, a  3,5 lub 4.046 razy (o trzy mniej niż w roku ubiegłym, kiedy ilość lektur była o 5 większa).
2) Marlon James Księga nocnych kobiet – to jedna z tegorocznych 5,0. Ta powieść to było dla mnie odkrycie na wielu poziomach, ale przede wszystkim zaskoczyła mnie jej maestria językowa, znakomicie oddana w przekładzie Roberta Sudoła. Więcej na temat wrażeń z lektury tutaj.
3) Anna Kańtoch Wiara – z wybraniem laureata trzeciego miejsca nie miałam tym razem problemu. Dlaczego, obszernie wyjaśniałam na blogu. Po piętach deptał Annie Kańtoch Hakan Nesser z cudnie pomyślanym Karambolem. Z wartych uwagi polskich pozycji wymienić chciałabym Tajemnice Rosji Putina Krystyny Kurczab-Redlich oraz jeszcze nieopisane na blogu Celibat Marcina Wójcika i Był sobie chłopczyk Ewy Winnickiej.
B. NAJGORSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA
W tym roku zamówiłam chyba tylko dwie książki do recenzji i wszystkie wybierałam sama. Ciemne strony etatu ciemnymi stronami, ale czytelnicza niezależność stanowi zdecydowany plus. W związku z tym nie było za bardzo z czego wybierać, bo jednak umiem już tak dobierać lektury, by za bardzo się nie sparzyć. Ale tradycyjnie coś się znalazło.
1) Kamil Fejfer Zawód. Opowieść o pracy w Polsce wyprzedził Jakuba Żulczyka niemalże na ostatniej prostej i zbiera tegoroczny laur, ale nawet mi się nad nim za bardzo pastwić nie chce, bo już to zrobiłam w recenzji. Jedyne tegoroczne 2,5 i była to najniższa ocena.
2) Jakub Żulczyk Wzgórze psów – tu było troszeczkę lepiej, a jednak znacznie gorzej, bo po niezłym Ślepnąc od świateł zawiesiłam poprzeczkę dość wysoko. Spadła z hukiem, zamortyzowanym nieco przez ocean wodolejstwa.
3) Edward St. Aubyn Nic takiego. Złe wieści. Jakaś nadzieja – pułapka marketingowa, w którą wpadłam na własne życzenie. Ale że tak nijaką i męczącą pulpą zachwycają się profesjonalni krytycy, to naprawdę nie pojmuję. Z drugiej strony – Żulczyk też miał dobre recenzje. Być może nie istnieje już coś takiego jak profesjonalna krytyka literacka.
C. NAJWIĘKSZE POZYTYWNE ZASKOCZENIE
Natalia Osińska Fanfik – po „nowej, lepszej Jeżycjadzie” wiele się nie spodziewałam. A jednak mimo pewnych wad powieść jest naprawdę niezła i porusza tematy ważne oraz potrzebne w sposób nienachalny.
D.NAJWIĘKSZE NEGATYWNE ZASKOCZENIE
W tej kategorii tegoroczny wybór nie był trudny: Łukasz Orbitowski, Exodus. Nieudana, męcząca, chaotyczna przez większość objętości powieść jednego z moich ulubionych autorów. To bolało, bo w pomyśle potencjał był. A jednak była to pierwsza książka tego autora, w której przez 80% czasu los bohatera był mi totalnie obojętny.
 
E. ODKRYCIE ROKU
Julian Barnes – tak, wiem, mam refleks:). Ale po świetnym Zgiełku czasu na pewno sięgnę po inne książki autora. Polecacie jakieś tytuły?
 
F. ULUBIONY NOWY BOHATER
Covis LaFayMagicznych akt Scotland Yardu Anny Lange – nekromanta-dżentelmen.
 G. KSIĄŻKA Z NAJBARDZIEJ SKOPANYM ZAKOŃCZENIEM

Wojciech Chmielarz Zombie –  efekciarskie, a przede wszystkim nielogiczne zakończenie sprawiło, że powieść poza tym znakomita straciła szanse na 5.0.

Bilans czytelniczy 2016

Normal
0
21

Przeczytanych: 67. Cóż mogę powiedzieć – za to
przeczytałam dużo grubych książek. No i miałam przeokrutny zapieprz w pracy. Permanentny drenaż. Wynik tak wysoki osobiście uważam w zaistniałej sytuacji za
cud.

Zagranicznych: 52.

Polskich: 15. Udział procentowy chyba podobny jak w
zeszłym roku.

 A. NAJLEPSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

 1) Richard Flannagan Ścieżki Północy
najmocniejsze wrażenia, jakich dostarczyła mi fikcja literacka w tym roku. O
tym, dlaczego warto pochylić się nad tą niezwykłą, wymagającą emocjonalnie
opowieścią, pisałam
tutaj
.

Pięć z tegorocznych pozycji oceniłam na 5,0 w
Biblionetkowej skali. Zgadza się, w tym roku nie wystawiłam ani jednej 6. Jeśli
chodzi o średnią jakość lektur, była chyba nieco niższa niż w 2015, ale również
mniej było gniotów, a więcej książek po prostu dobrych. Tylko dziesięciokrotnie
wystawiłam 4.5, a  3,5 lub 4.0 – 49 razy (raz więcej niż w roku
ubiegłym, mimo że ilość lektur była mniejsza, więc chyba jednak przeciętna
jakość wzrosła, a nie zmalała)
.

2) Markus Zusak Złodziejka książek – to jedna
z tegorocznych 5,0., ta powieść to było dla mnie odkrycie na wielu poziomach,
ale przede wszystkim zaskoczyła mnie skala własnego emocjonalnego
zaangażowania. Dosłownie płakałam, co nie zdarzyło mi się przy potencjalnie o
wiele bardziej poruszającej historii Flannagana. A myślałam, że to bajeczka dla
starszych nastolatków.

3) Elizabeth Strout Olive Kitteridge – z
wybraniem laureata trzeciego miejsca nie miałam tym razem problemu. Dlaczego,
obszernie wyjaśniałam na blogu.  Po
piętach deptała Strout Robin Hoob z Przeznaczeniem Błazna (w ogóle druga
trylogia z Bastardem była wspaniałą przygodą, ale ostatni akord zasługiwał na
szczególne wyróżnienie). Z wartych uwagi polskich pozycji wymienić
chciałabym Polska odwraca oczy Justyny Kopińskiej, oraz Niemca.
Wszystkie ucieczki Zygfryda
Włodzimierza Nowaka.

 B. NAJGORSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

W tym roku poza Dresdenami zamówiłam chyba tylko dwie
książki do recenzji i wszystkie wybierałam sama. Ciemne strony etatu ciemnymi
stronami, ale czytelnicza niezależność stanowi zdecydowany plus. W związku z
tym nie było za bardzo z czego wybierać, bo jednak umiem już tak dobierać
lektury, by za bardzo się nie sparzyć. Ale tradycyjnie coś się znalazło.

 1) Hjorth i Rosenfeldt Oblany test ratuje
adekwatność kategorii i zbiera tegoroczny laur, ale nawet mi się nad nim za
bardzo pastwić nie chce, bo już to zrobiłam w recenzji.
Jedyne tegoroczne 2,5 i była to najniższa ocena.

2) Elena Ferrante Genialna przyjaciółka – tu
było troszeczkę lepiej, a poza tym dałam jeszcze pewien kredyt zaufania. Nie
został spłacony, co więcej, zostałam w wielkim zadziwieniu, jakim cudem tak
nudna i wtórna historia mogła się tak dobrze sprzedać i zebrać tak pozytywne
recenzje.

3) Jessica Knoll Najszczęśliwsza dziewczyna na
świecie
– pułapka marketingowa, w którą wpadłam na własne życzenie.

C. NAJWIĘKSZE POZYTYWNE ZASKOCZENIE

Andreas Pflüger Raz na zawsze – po książce o
niewidomej policjantce spodziewałam się wszystkiego najgorszego. A okazała się
przykładem najrzetelniejszego i najlepiej wykorzystanego researchu, na jaki
natknęłam się w tym roku. I mimo słabszej końcówki jednym z najlepszych
tegorocznych kryminałów
.

D.NAJWIĘKSZE NEGATYWNE ZASKOCZENIE

W tej kategorii tegoroczny wybór nie był trudny: Neal
Stephenson
7 EW. Wyobraźcie sobie Marsjanina w wersji
postapokaliptycznej, z lepiej wyjaśnionymi (za to bardzo rozwlekle) kwestiami
naukowo-technicznymi. Z przezroczystymi bohaterami, których los jest wam
idealnie obojętny. Z rozwleczoną fabułą. Na 900 stron. I z przeskokiem naprzód
o 5.000 lat oraz całkowitą wymianą bohaterów (ciekawej fabuły wciąż brak) po
70% tekstu. To będzie właśnie 7EW. Najgorsza literacko powieść jednego z
moich ulubionych autorów. To bolało.

 E. ODKRYCIE ROKU

Sarah Hillary – świetny debiut, nieco słabszy drugi
tom, co może zwiastować pewną wtórność w konstruowaniu intryg, ale W  obcej skórze czytało się naprawdę
znakomicie
.

 F. ULUBIONY NOWY BOHATER

Hans Hubermann ze  Złodziejki książek Markusa
Zusaka – porządny mimo wszystko.

 G. KSIĄŻKA Z NAJBARDZIEJ SKOPANYM ZAKOŃCZENIEM

Andreas Pflüger Raz na zawsze  efekciarskie i nielogiczne zakończenie
sprawiło, że powieść poza tym znakomita straciła szanse na 5.0.

Bilans czytelniczy 2015

Normal
0
21

Przeczytanych: 78. Przez pierwszy kwartał leciałam
na anty-rekord, bo pod koniec marca miałam na koncie 13 tytułów, ale jakoś się
pozbierałam i mam na koncie tylko 1 pozycję mniej niż w zeszłym roku:) Uważam
to za wielki i niespodziewany sukces, bo rok był naprawdę ciężki, z uwagi na
zmianę miejsca pracy na o wiele bardziej obciążające.

Zagranicznych: 55.

Polskich: 23. O jedną więcej niż rok temu.

 A. NAJLEPSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

 1) Christopher Priest Rozłąka – jedyna
tegoroczna „szóstka” padła już w lipcu i do końca roku nie została przebita. O
tym, dlaczego warto pochylić się nad tą niezwykłą, wymagającą układanką,
pisałam tutaj.

Cztery z tegorocznych pozycji oceniłam na 5,0
w Biblionetkowej skali. Zgadza się, w tym roku nie wystawiłam ani jednego 5,5.
Jeśli chodzi o średnią jakość lektur, była chyba nieco wyższa niż w 2014, ale
również mniej było gniotów, a więcej książek po prostu dobrych. Aż dziewiętnastokrotnie
wystawiłam 4.5, a  3,5 lub 4.0 – 48
razy
.

2) Pierre Lemaitre Ofiara – to jedna z
tegorocznych 5,0., zamknięcie trylogii z inspektorem Camillem Verhoevenem i
potwierdzenie klasy autora. Zdecydowanie polecam cały cykl, jak i wszystkie
jego książki.

3) Swietłana Aleksijewicz Cynkowi chłopcy – z
wybraniem laureata trzeciego miejsca miałam – już tradycyjnie – 
największy problem, tym bardziej, że ta książka jest tak okropna. Dosłownie się
wzdragam na samo wspomnienie. Jest to zarazem jednak pozycja ważna i wspaniale
napisana, której – mimo starań – nie sposób zapomnieć. Była naprawdę mocna
(choć wąska) konkurencja, w postaci Pamięci wszystkich słów Roberta M.
Wegnera, czyli najlepszej przeczytanej książki polskiej, oraz Oblężenia
Pereza-Reverte. Z innych wartych uwagi polskich pozycji wymienić
chciałabym Dysforię. Przypadki mieszczan polskich Marcina
Kołodziejczyka, Ślepnąc od świateł Jakuba Żulczyka, Ku-Klux Klan. Tu
mieszka miłość
Katarzyny Surmiak-Domańskiej, Białystok: białą siłę,
czarną pamięć
Marcina Kąckiego oraz 13 pięter Filipa Springera.

 B. NAJGORSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

W tym roku ponownie trochę mi wstyd, bo w dalszym ciągu nie
dostaję paranormalnych romansów do recenzji (Alleluja!) i nawet nie ma
porządnej, godnej poprzedniczek kandydatury. No dobra, jest jedna, w dwóch
częściach:) Choć w odwrotnej do chronologii kolejności, a i tak dobrze się
złożyło, że trafiła się w styczniu, bo inaczej bym musiała podium najgorszych
obsadzić ocenionymi na 3.0., a i tak by zabrakło, bo w tym roku wystawiłam
tylko dwie takie oceny (!). Chyba już wspominałam, że był to czytelniczo
wyjątkowo dobry rok?:)

 1) Jarosław Sokół  Czasem honoru 2. W Generalnej Guberni ratuje adekwatność
kategorii i zbiera tegoroczny laur, ale nawet mi się nad nim za bardzo pastwić
nie chce, bo już to zrobiłam w recenzji.

2) Jarosław Sokół Czas honoru 1. Turyści
Sikorskiego
– tu było troszeczkę lepiej, a poza tym dałam jeszcze pewien
kredyt zaufania. Nie został spłacony, por. wyżej.

3) Ałbena Grabowska-Grzyb Stulecie Winnych 3. Ci,
którzy wierzyli
– te dwie 3.0. to właśnie za drugi i trzeci tom sagi
rodzinnej. Trzeci był moim zdaniem gorszy, cierpiał już na klasyczny,
pełnoobjawowy syndrom Jeżycjady (z którą szczęśliwie udało mi się przeciąć
toksyczną pępowinę po McDusi, inaczej pewnikiem Feblik zgarnąłby w tej kategorii
pulę).

C. NAJWIĘKSZE POZYTYWNE ZASKOCZENIE

Robert M. Wegner Pamięć wszystkich słów – po poprzedniej powieści autora, sporo słabszej od opowiadań, bardzo bałam się o tę książkę. Ale okazała się najmocniejszą odsłoną całego cyklu i dostarczyła mi znakomitej rozrywki.

Normal
0
21

D.NAJWIĘKSZE NEGATYWNE ZASKOCZENIE

W tej kategorii tegoroczny wybór nie był trudny: Jo
Nesbo
Więcej krwi. O ile jeszcze Krew na śniegu jakoś się
broniła, to tutaj papierowy bohater i wysilony happy end bolały bardzo.

 E. ODKRYCIE ROKU

Robin Hobb – lepiej późno niż wcale, świetne
psychologiczne fantasy, polecam Trylogię Skrytobójcy, a jej
kolejne cykle wezmę w ciemno.

 F. ULUBIONY NOWY BOHATER

Rogelio Tizon z 
Oblężenia Pereza – Reverte – za takich bohaterów pokochałam tego
autora.

 G. KSIĄŻKA Z NAJBARDZIEJ SKOPANYM ZAKOŃCZENIEM

Więcej krwi, Jo Nesbo no, przykro mi
bardzo, w szczęśliwe zakończenia ten znakomity pisarz zupełnie nie potrafi.

H. POWROTY ROKU

Aż trzy, stąd uznałam za stosowne wprowadzić nową
kategorię:)

  1. Domenic
    Jordan
    w jednej minipowieści i dwóch nowych opowiadaniach.
  2. Harry
    Dresden
    w piątym i szóstym tomie Akt Dresdena.
  3. Nina
    Pankowicz
    w mrocznej kontynuacji Tajemnicy Diabelskiego Kręgu,
    czyli Tajemnicy Nawiedzonego lasu.

Zachęcam do własnych typowań, już tradycyjnie.

P.S. Zakupów nie podsumuję, bo straciłam rachubę:)

Bilans czytelniczy 2014

Normal
0
21

Przeczytanych: 79. Przez pierwszy kwartał leciałam
na rekord, ale od 1 lipca jestem na etacie i sprawa się rypła:)

Zagranicznych: 57.

Polskich: 22. Nieco gorzej niż rok temu, ale wciąż
całkiem nieźle.

 A. NAJLEPSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

 1) Dennis Lehane Rzeka tajemnic
odkładany od lat crème de la crème dorobku jednego z ulubieńców cichcem zgarnął
pulę. Jeśli ktoś jeszcze nie zna, to szczerze polecam, geniusz w stanie
czystym.

Dwie z tegorocznych pozycji oceniłam na 5,5 w
Biblionetkowej skali. Zgadza się, w tym roku ponownie nie wystawiłam szóstki.
Jeśli chodzi o średnią jakość lektur, była chyba nieco niższa niż w 2013, ale
również mniej było gniotów, a więcej książek po prostu dobrych. Tylko cztery
razy
wystawiłam 5.0, dziesięciokrotnie – 4,5, za to  3,5 lub 4.0 – 45 razy.

 2) Zygmunt Miłoszewski Gniew – to
drugie tegoroczne 5,5, zamknięcie trylogii z prokuratorem Teodorem Szackim i
potwierdzenie prymatu autora wśród polskich „kryminalistów”. Jest to zarazem najlepsza
przeczytana w tym roku książka polska.

3) Wit Szostak Sto dni bez słońca – z
wybraniem laureata trzeciego miejsca miałam tym razem największy problem,
ale zwyciężył geniusz tej akademickiej satyry o poloniście, która trafiła mi
przez oczy wprost do serca. Była naprawdę mocna (choć wąska) konkurencja, w
postaci Tonącej dziewczyny Kiernan, Jej wszystkich żyć Atkinson
i Niewidzialnej korony Cherezińskiej. Z innych wartych uwagi
polskich pozycji wymienić chciałabym Beksińskich. Portret podwójny Magdaleny
Grzebałkowskiej oraz Maestra Marcina Kąckiego.

 B. NAJGORSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

W tym roku trochę mi wstyd, bo przestałam dostawać
paranormalne romanse do recenzji i nawet nie ma porządnej, godnej poprzedniczek
kandydatury, a zaledwie jeden tytuł oceniłam na 2,5, co było najniższą
tegoroczną notą, oznaczającą książkę czytalną. Ale niech tam, coś się
wygospodaruje.

 1) Ałbena Grabowska Stuleciem winnych 1. Tymi, którzy przeżyli zbiera
tegoroczny laur, ale nawet mi się nad nią za bardzo pastwić nie chce, ot,
telenowelowata saga rodzinna. Czytalo się wiele gorszego. Zdecydowanie. Książka
oczywiście otrzymana do recenzji.

2) Clive Barker Imajica – zdecydowanie
największa tegoroczna mordęga lekturowa, ale mimo wszystkich wad posiada też
pewne niebagatelne zalety. Nie wystarczą one jednak, by warto się było z nią
mocować, przynajmniej moim zdaniem. Autor nie umie się sam ocenzurować,
popuszcza wodze fantazji, w tym niestety erotycznych, a redaktor najwyraźniej
był na wakacjach or stg.

3) Jussi Adler – Olsen Zabójcy bażantów – po
przyzwoitej, choć niepozbawionej wad Kobiecie w klatce – bardzo duży
spadek poziomu. Autor nie umie pisać kryminału ze sprawcą ujawnionym od początku
(to zresztą wyższa szkoła jazdy) – zdecydowanie na korepetycje do Nesbo, za
trzeci tom serii podziękowałam.

C. NAJWIĘKSZE POZYTYWNE ZASKOCZENIA (tak, w tym roku będą
dwa)

Kate Atkinson Jej wszystkie życia
spodziewałam się powieści dobrej, bo taki był jej kryminał o Brodym. Nie
spodziewałam się natomiast aż takiego skoku jakościowego i balsamu dla duszy
miłośników powieści obyczajowych z lekką nutką fantastyki. Mało co w tym roku wciągnęło mnie równie mocno, oferując tak szeroki wachlarz emocji przy lekturze.
I ta misterna konstrukcja… Koniecznie!

Gene Wolfe Pokój  – po Cieniu
kata
, który ledwo umęczyłam, spodziewałam się wszystkiego najgorszego.
Tymczasem powieść Wolfe’a to jedno z najciekawszych literackich wyzwań tego
roku, zachwyca wielowarstwowością. Naprawdę warto.

 D.NAJWIĘKSZE NEGATYWNE ZASKOCZENIE

W tej kategorii tegoroczny wybór nie był trudny: Jeff
Noon
TV Ciał0. Tu poczytacie o przyczynach.

 E. ODKRYCIE ROKU

Caitlín Rebekah Kiernan – po Tonącej dziewczynie
każdą kolejną jej powieść czy opowiadanie biorę w ciemno.

 F. ULUBIONY NOWY BOHATER.

Dwóch – Lesław Srebroń, doktor polonistyki, bohater
powieści Sto dni bez słońca, oraz Mściwój, książę Pomorza, z
cyklu piastowskiego Elżbiety Cherezińskiej. Obaj są wartymi poznania
indywidualnościami, których nie sposób zapomnieć:)

 G. KSIĄŻKA Z NAJBARDZIEJ SKOPANYM ZAKOŃCZENIEM:

 Człowiek z Wyspy Lewis Petera Maya, no,
przykro mi bardzo, ale efekciarstwo i całkowity brak logiki to recepta na
porażkę.

Zachęcam do własnych typowań, już tradycyjnie.

P.S. Kupiłam w tym roku 20 e-booków i 2 pakiety Bookrage, a
także 6 książek papierowych (wliczam tylko te dla siebie).  Nie sprzedałam żadnej, bo mi się nie
chciało.

Bilans czytelniczy 2013

Przeczytanych: 83. Jest to rekord w historii tego bloga. Oczywiście, w czytaniu nie chodzi o ilość, ale wspominam o tym z kronikarskiego obowiązku. W tym siedem pozycji powtórkowych. Też najwięcej od lat.

Zagranicznych: 58.

Polskich: 25. Najlepszy wynik od czterech lat. Duży w tym udział Kindle’a, na którego w promocyjnych cenach kupowałam interesujące mnie pozycje polskich autorów, zwłaszcza reportaże.

 A. NAJLEPSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

 1)Jeffrey Ford Portret pani Charbuque/Asystentka pisarza fantasy – naprawdę, Ford jest przede wszystkim pisarzem, a dopiero później fantastą. Ma znakomity warsztat. Serdecznie polecam wam to zbiorcze wydanie powieści i zbioru opowiadań, bo taki poziom nie trafia się często. Szczegóły tutaj.

W tym roku heroicznie oparłam się pokusie przyznania dwóch równorzędnych pierwszych miejsc, choć były podstawy. Dwie z przeczytanych pozycji oceniłam na 5,5 w Biblionetkowej skali. Zgadza się, w tym roku nie wystawiłam szóstki. Zabrakło literackich olśnień na miarę Readme, Drooda czy Shoguna. Niemniej, był to także rok, w którym trafiło mi się wyjątkowo mało gniotów. Poniżej 7/10 (a od tego punktu nie szkoda mi poświęconego czasu) oceniłam zaledwie 14 z 83 tegorocznych lektur.

 

2) Scott Lynch Niecni Dżentelmeni 3. Republika złodziei – to drugie tegoroczne 5,5, a zarazem lektura, która sprawiła mi najwięcej czytelniczej frajdy. Tą powieścią, wydaną po prawie 6 latach przerwy, autor wrócił z dalekiej podróży, a zarazem pokazał, że oprócz rozrywki na najwyższym poziomie (co samo w sobie jest aż nadto wystarczające) potrafi zaoferować czytelnikom coś więcej, subtelniej pobawić się literacką materią. Więcej tutaj.

 

3) Elżbieta Cherezińska Trzy młode pieśni
jest to zarazem najlepsza przeczytana w tym roku książka polska. Z wybraniem laureata
trzeciego miejsca miałam tym razem  największy problem. Jak wspomniałam wyżej, był
to dobry rok, w którym aż 11 książek oceniłam na 5.0 lub więcej, a 15 na 4,5, co też świadczy o ich bardzo wysokim poziomie. Zwyciężył jednak sentyment do Północnej Drogi jako całości i fakt, że czwarty tom to znakomite zamknięcie tego cyklu. Z innych
wartych uwagi polskich pozycji wymienić chciałabym biografię i kryminał: Pamiątkowe rupiecie
Joanny Szczęsnej i Anny Bikont, poświęcone Wisławie Szymborskiej, i Ziarno prawdy Zygmunta Miłoszewskiego.

 

B. NAJGORSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

W tym roku zwyciężczyni zostawiła konkurencję daleko w tyle, choć, szczerze powiedziawszy, zeszłorocznemu tryumfatorowi, Marcinowi Hybelowi, nie jest godna wiązać rzemyka u sandałów.

 

1) Leigh Fallon Cieniem żywiołu wywalczyła jedyne tegoroczne 1/10, zaś jej cykl o Naznaczonych to dowód, że strony internetowe dla początkujących pisarzy bywają siedliskiem ZŁA. Uzasadnienie tutaj.

2) Marta Zaborowska Uśpieniem debiutowała w Czarnej Serii i miała nieszczęście przyciągnąć moją uwagę. Wrażenia z lektury najgorszego tegorocznego kryminału i najgorszej polskiej książki zarazem opisałam w tekście Święty Antoni was nie obroni, czyli Meksyk w podwarszawskim psychiatryku z przyległościami.

3) Małgorzata Musierowicz McDusia – Profesor Dmuchawiec na szczęście nie dożył tej masakry. Pisarkom powinno się odbierać kultowych bohaterów, kiedy dewocieją na starość. Za to, co zrobiła z Idą, pani MM ma u mnie minusa, jak stąd do wieczności. Jeśli jeszcze nie czytaliście, oszczędźcie sobie tej żenady.

 C. NAJWIĘKSZE POZYTYWNE
ZASKOCZENIE

Krzysztof Piskorski Cienioryt
– spodziewałam się powieści dobrej, bo do takich autor mnie przyzwyczaił. Nie spodziewałam się natomiast aż takiego skoku jakościowego i balsamu dla duszy miłośników powieści spod znaku płaszcza i szpady.

 D.NAJWIĘKSZE NEGATYWNE
ZASKOCZENIE

W tej kategorii tegoroczny wybór nie był trudny, co, zważywszy, że ukazał się też m.in. nowy wiedźmin, któremu sporo mogłabym zarzucić, stwierdzam z tym większym bólem w sercu: Neil Gaiman Ocean na końcu drogi. Tu poczytacie o przyczynach.

 E. ODKRYCIE ROKU

Jeffrey Eugenides – jego Intryga małżeńska to znakomita powieść bibliofilsko-obyczajowa, która spodobała mi się tak bardzo, że natychmiast zaopatrzyłam się we wcześniejsze pozycje jego autorstwa. Są w planach na przyszły rok.

Zygmunt Miłoszewski – tak, Polak może napisać kryminał na najwyższym językowym poziomie, z dobrą intrygą, ciekawym bohaterem, w dodatku pokazując śledztwo z perspektywy prokuratora. Bezcenny jeszcze w kolejce.

 F. ULUBIONY NOWY BOHATER.

Dwójka: Teodor Szacki z cyklu Miłoszewskiego – za autentyczność, bo naprawdę wiele rzeczy mnie w nim irytuje, a jednocześnie nie jestem w stanie go go znielubić; Miriam Black z cyklu Wendiga Drozdy – dziewczyna, w której o lepsze walczą światło i mrok, a ona potrafi zachować indywidualność pomiędzy.

 G. KSIĄŻKA Z NAJBARDZIEJ SKOPANYM
ZAKOŃCZENIEM:

 No, niestety, Bielszy odcień śmierci Miniera. Lawina mnie dobiła, poważnie zaniżając ocenę całości.

Zachęcam do własnych typowań, już tradycyjnie.

P.S.
Kupiłam w tym roku 3 książki papierowe oraz około 40 elektronicznych, sprzedałam 18, bijąc tym samym rekordy skuteczności na Allegro i rzutem na taśmę refinansując połowę zakupów.

Bilans czytelniczy 2012

Normal
0
21

Przeczytanych: 63.

 Zagranicznych: 49.

 Polskich: 14. (tyle co rok temu)

 A. NAJLEPSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

 1) Równorzędnie: Neal Stephehson Reamde
i

 1) James Clavell Shogun

 Wiem, że to trochę oszustwo, ale to jedyne 2 książki,
które w tym roku oceniłam na 6.0 na Biblionetce i choć są bardzo różne, nie
umiem powiedzieć, która podobała mi się bardziej. Świadczy to jednak o tym, że
rok 2012 był lepszy od poprzednika, bo w zeszłym roku ani jednej szóstki nie
było. Potwierdza to zresztą moje subiektywne odczucie, że w tym roku
przeczytałam więcej książek co najmniej dobrych, a mniej całkowitych gniotów.
Minimum na 7/10 (a od tego punktu nie szkoda mi poświęconego czasu) oceniłam aż
40 z 63 tegorocznych lektur.

 

2) Dan Simmons Drood
chodzę i rozpowiadam, że lepszy od Reamde, ale na Biblionetce oceniałam
bezpośrednio po lekturze i dałam 5,5, więc niech będzie srebrny medal. Jak
widać, w tym roku cegły triumfują.

 

3) Anna Kańtoch Czarne
jest to zarazem najlepsza przeczytana w tym roku książka polska. W
odróżnieniu od roku zeszłego, zmieściła się na pudle, choć z wybraniem laureata
trzeciego miejsca miałam w tym roku pewien problem. Jak wspomniałam wyżej, był
to dobry rok, w którym aż 13 książek oceniłam na 5.0 lub więcej, a sporo
dalszych na 4,5, co też świadczy o ich bardzo wysokim poziomie. Z innych
wartych uwagi polskich pozycji wymienić chciałabym  dwa zbiory reportaży: W rajskiej dolinie wśród zielska
Jacka Hugo-Badera i Zabójcę z miasta moreli Witolda Szabłowskiego.

 

 B. NAJGORSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

 

W tym roku o pierwsze miejsce
dwie pozycje toczyły zacięty bój. Ponieważ jednak

 

1) Marcin Hybel Awanturą na
moście
zdobył pierwsze 0, jakie wystawiłam w swojej „karierze”, to wygrał.
Uzasadnienie tutaj.

2) Anthony Huso z Magią krwi
musiał zadowolić się zatem drugim miejscem, mimo że naprawdę jest czempionem
grafomanii,  co zaowocowało jednym z
lepszych moich tegorocznych tekstów.

3)  Robert Foryś Sztejer 2 – żadnego paranormala? Byłam
zaskoczona, ale Biblionetka nie kłamie. Sztejer dostał 2.0 jako jedyny w tym
roku i tym samym łapie się „na pudło”. Pewnie dlatego, że nie kopnął mnie
zaszczyt recenzowania czwartego tomu Upadłych🙂

 C. NAJWIĘKSZE POZYTYWNE
ZASKOCZENIE

 

Kelly Creagh Nevermore. Kruk
– spodziewałam się emo paranormala, a dostałam całkiem ciekawy pomysł na grę z
Poem + sensowną psychologicznie młodzieżówkę. Niestety, będzie kolejny tom.

 D.NAJWIĘKSZE NEGATYWNE
ZASKOCZENIE

 

Mam aż 3 tytuły, ale niech wygra
najlepszy: Robert M. Wegner Niebo ze stali – mocny spadek poziomu. Był
jeszcze nowy Akunin i PLO4, choć to w sumie nie było wielkie zaskoczenie.

 E. ODKRYCIE ROKU

 Joe Abercrombie – zdecydowanie
polecam trylogię Pierwsze Prawo i Bohaterów – o takie fantasy
walczyliśmy.

 F. ULUBIONY NOWY BOHATER.

 

Dwójka: Sand dan Glokta z Pierwszego
Prawa
za cynizm i poczucie humoru oraz Aibileen ze Służących Stockett
za autentyczność i wyrazistość (przy okazji powieść gorąco polecam).

 G. KSIĄŻKA Z NAJBARDZIEJ SKOPANYM
ZAKOŃCZENIEM:

 Może jest to lekka przesada, ale
wybieram PLO 4 Jarosława Grzędowicza – sam finisz nie był taki zły, ale bitwa… to miało być epickie
starcie o Midgaard? Seriously?

Zachęcam do własnych typowań.

P.S. Kupiłam w tym roku 12 książek dla siebie (w tym 4 po angielsku) i 3 e-booki, sprzedałam 7, a może więcej, ale tyle mam komentarzy od kupujących (wyższe nieco dochody i mniejsza ilość wolnego czasu zmniejszyły mój entuzjazm do zabawy w Allegro, choć nazbierało się tyle półkowników, że może teraz zorganizuję jakąś większą wyprzedaż). Nie przeczytałam ani jednej książki po francusku, co kolejny rok z rzędu zapisać muszę po stronie porażek.