Trzy czytadła na pandemię (3 sekundy, Sejf i W labiryncie)

Jako mój wkład do akcji #zostańwdomu proponuję trzy tytuły, które bardzo trudno odłożyć. Przy ich lekturze czas mija niepostrzeżenie, a śledzenie akcji odrywa myśli od różnych rzeczy, na które (poza niewychodzeniem z domu bez potrzeby) i tak nie mamy żadnego realnego wpływu.

sejfPierwszy z nich to przeczytany przeze mnie jeszcze w styczniu Sejf Ryana Gattisa. Powieść nie ma już tak szaleńczej dynamiki jak Miasto gniewu, niemniej jest równie dobra, a jej odmienność wypada uznać za zaletę. Tym razem mamy tylko dwóch narratorów. Jeden to członek gangu narkotykowego współpracujący z policją na zlecenie swojego szefa. Szef nie wie, ze jego podwójny agent stał się potrójnym i planuje zacząć wraz z rodziną nowe życie dzięki programowi ochrony świadków. Drugim jest dawny ćpun, który od dłuższego czasu prowadzi praworządny żywot i nawet zdobył uczciwy fach – rozpruwa sejfy, ale legalnie, między innymi na zlecenie Agencji Antynarkotykowej (DEA). Kiedy jednak dowiaduje się, że jego dni są policzone, postanawia wykorzystać swoje umiejętności w dobrej sprawie – okraść dawnych kamratów, a zdobyte w ten sposób środki przekazać potrzebującym. Całkiem jak Robin Hood! Jak łatwo się domyślić, ścieżki obu narratorów w tych kluczowych dla nich momentach w końcu się przetną, a napięcie będzie można kroić nożem. Może i Miasto gniewu było lepsze, ale Sejfowi nie można nic poważnego zarzucić. Moja wewnętrzna maruda nie była do końca usatysfakcjonowana polskim tłumaczeniem. Poprzednią powieść autora Robert Sudół tłumaczył sam, tę – z (chyba) synem, Jakubem. Dysonans stylistyczny był jak na mój gust trochę zbyt duży.

3 selundyW lutym, dzięki poleceniu Jane Doe, sięgnęłam po 3 sekundy autorstwa duetu, w skład którego wchodzą Anders Roslund i  Börge Hellström. I to był strzał w dziesiątkę. Opowieść o więziennej misji tajnego współpracownika policji, która mimo misternego planowania bardzo szybko i poważnie się skomplikowała, zapewniła mi wiele godzin emocjonującej rozrywki. I nie jest to w żadnym razie wytarty frazes – w tej powieści dzieje się tak dużo i tak szybko, a stawka jest tak wysoka, że naprawdę podczas czytania ma się wrażenie uczestnictwa w emocjonującej grze. Główny bohater, Piet Hoffman, walczy o przetrwanie. Funkcjonariusze instytucji państwa, które zawarły z nim układ i zleciły mu bardzo niebezpieczne zadanie, starają się uchronić przed kompromitacją w oczach opinii publicznej, jaką byłaby jego dekonspiracja. Jest to więc poza warstwą sensacyjną powieść z przesłaniem. Autorzy krytykują system, który pozwala policji oraz innym służbom, w imię poprawy statystyk wykrywalności, prowadzić zakonspirowane działania z wykorzystaniem tajnych współpracowników – przewerbowanych kryminalistów. W swojej drobiazgowo przemyślanej i uwzględniającej wiele aspektów pracy operacyjnej fabule wskazują na oczywiste słabości i niebezpieczeństwa generowane przez tego typu rozwiązania. Jest to zatem, obok niewątpliwych zalet czysto rozrywkowych, swego rodzaju intrygująca ciekawostka. Cykl z Pietem Hoffmanem ma dwie dalsze odsłony, 3 minuty (już na rynku) oraz 3 godziny, których polskie wydanie było planowane na marzec. Jest też film z Joelem Kinnamanem i Rosamund Pike, ale jeszcze nie oglądałam, więc się nie wypowiem, czy warto.

w labiryncieCałkiem niedawno natomiast dosłownie pochłonęłam dzięki rekomendacji Olgi Wróbel z Kurzojadów najnowszą powieść Donato Carrisiego, czyli W labiryncie. Autor Dziewczyny we mgle tym razem opowiada o zaginionej nastolatce, Samancie, która jednak odnajduje się po 15 latach, gdy wszyscy już zdążyli o niej zapomnieć. Tu również mamy dwa główne plany narracyjne. Na pierwszym Sam rozmawia z profilerem, opowiadając mu historię swojego uwięzienia w tytułowym labiryncie i zagadkowego uwolnienia. Na drugim towarzyszymy prywatnemu detektywowi, który 15 lat wcześniej przyjął od zdesperowanych rodziców zaginionej dziewczyny zlecenie na jej poszukiwanie, ale nie zrobił wiele poza zainkasowaniem pokaźnej należności. Teraz, gdy wie, że jego dni są policzone, chce wyrównać karmiczny dług i unieszkodliwić porywacza, by nie znalazł sobie następnej więźniarki. Mimo że intryga jest miejscami aż groteskowa, a kończy się dość bezsensownym twistem (mówiąc bardzo łagodnie), nie da się odmówić Włochowi umiejętności przebiegłego oplatania czytelnika siecią swoich pokrętnych narracyjnych pomysłów. Czyta się dzięki temu bardzo dobrze, nawet jeśli końcówka jest pewnym, pełnym konfuzji, zawodem. Uwaga: choć nic (łącznie z informacją wydawcy i zdecydowaną większością fabuły) na to nie wskazuje, powieść stanowi trzeci –  po ZaklinaczuHipotezie zła – tom cyklu z Milą Vasquez. Zostaliście ostrzeżeni.