Heroes

Do tych, którzy nie oglądali, a mają zamiar – notka jest subiektywnym podsumowaniem pierwszego sezonu i zawiera drastyczne spoilery!

[more]

Zacznijmy od tego, że "Herosom", których zakwalifikowałam jako serial mający wyłącznie rozerwać widza, nie stawiałam jakichś kosmicznych wymagań. Niepotrrzebne mi było przesłanie ani drugie dno. Miało być fajnie na tyle, żeby chciało mi się dowiedzieć, co będzie dalej.

Pierwsze pięć-sześć odcinków nawet tych minimalnych wymagań nie spełniało. Czemu zatem oglądałam? Odpowiedź jest prosta i składa się z dwóch słów – HIRO NAKAMURA:))

Postać tak słodka i rozbrajająca w swej naiwnej szczerości że aż nieprawdopodobna – i to nawet bez umiejętności naginania czasu i przestrzeni:>

Z pozostałych postaci do gustu przypadli mi Mohinderek Suresh, Issac Mendez, Nikki Sanders, bracia Peterelli i Micah Sanders.

Znienawidziłam szczerze i gorąco: Claire, Haitańczyka, Parkmana, D.L.

Z "czarnych" charakterów po odcinku wspominkowym moje serce zdobył pan Bennet. Porządnie napisana postać.

Zatem dodatkowe punkty serial ma za to, że (niestety poza Issakiem, ale trudno) nie zginął nikt z moich faworytów, za to skillowano Parkmana. Claire niestety jest nizabijalna:/ Tym niemniej, tak korzystny bilans rzadko się zdarza.

Sylar, główny badguy, jest niestety mocno żałosny, a im dalej, tym żałośniejszy (kulminacja załości w konstrukcji tej postaci ma miejsce w momencie konfrontacji z matką "Nie mogłabyś powiedzieć, że bycie zwykłym zegarmistrzem też jest OK?" Dżizas…).

Następna beznadzieja, to jedna z najtragiczniejszych niekonsekwencji (bo pomniejszych, których imię brzmi legion, zgpodnie z przedstawionymi na początku wymaganiami minimalnymi czepiać się nie zamierzam – zresztą, miejsca by zabrakło:P) fabularnych. Niby ci Herosi tacy niezwykli i rzadko spotykani, że aż Formuła jest niezbędna, żeby ich znaleźć i to taka, na której wykminienie zabrakło życia staremu Sureshowi. A tymczasem, w miarę rozwoju akcji, praktycznie i bez najmniejszej przesady, gdzie nie splunąć, trafi się na kogoś "special". Część jest nawet blisko spokrewniona, innych łączy szara sieć wieloletniego spisku.

Spisek to w ogóle temacik na osobny elaborat, bo skoro rzecz sprowadzała się do wysadzenia połowy NY, to czemu fabułka tego zdarzenia MUSIAŁA być tak liniowa? Ze swoimi wpływami i posiadaną kasą uczestnicy sprzysiężenia mogli spokojnie skombinować głowicę i osiągnąć ten sam efekt.

Tak, wiem, wtedy nie byłoby serialu:P Ale nie mogłam się powstrzymać:> Od pojawienia się Sylara serial zaczyna wciągać, a mniej więcej od połowy wciąga na maksa. tylko że…wszystkie watki ladnie się pozamykały, co sprawia, że do idei drugiego sezonu podchodzę z nieufnością. Wzmocnioną zaprezentowaną na koniec zajawką tegoż. Ale zobaczymy. Do mojego prywatnego topu Herosi zdecydowanie nie awansowali. Cóż, nie codziennie odkrywa się "Dextera".

Dodaj komentarz