Stylistyczny Pinokio 2011

No, dobra. Szczerze. Nie sądziłam, że to kiedykolwiek nastąpi. Jednak miał rację taki jeden, co to stwierdził, że są rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się nawet nietrzeźwym filozofom. Nadejszła wiekopomna chwila. Natrafiłam na książkę, która jest gorsza stylistycznie od Plag tej ziemi i gorzej się czyta. Bo nie ma tylu śmiesznych momentów. Wróć, nie ma żadnych śmiesznych momentów. W ogóle nie ma momentów. Jest jedną, drewnianą, monotonną drogą przez mękę i nie pomagają w jej skróceniu, kiedy indziej ganione, nabijające objętość zabiegi wydawnicze (czcionka, interlinia, marginesy jak Wschodnie Kresy).
A mowa o Porta Coeli.Bramie światów. Susana Vallejo popełniła rzecz ową. Czytam to od tygodnia z takim zapałem, że poświęciłam na lekturę jakieś 3,5h (co pozwoliło mi przeczytać 70% z 320 stron), ale słowo honoru, szybciej się nie da.
A mam jeszcze drugi tom. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.