It’s NOT complicated

Chyba, że uznamy, że główną trudność stanowi wypełnienie dwóch godzin zegarowych filmem bez fabuły:))
Żeby nie było niedomówień – nie miałam wobec tego filmu żadnych wymagań poza dobrą zabawą. Gdyby go przyciąć o jakieś 40 minut i 20 żenad, to, mimo nieobecności fabuły (poza: po 10 latach od rozwodu Meryl ma romans z byłym mężem), byłby naprawdę niezły.
A tak, jak jest, druga godzina ciągnie całość na dno w tempie błyskawicznym.
Przestaje wystarczać niewątpliwy urok i talent Streep (ta kobieta potrafiłaby zagrać lodówkę na Oscarowym poziomie, zdania nie zmieniam w tej kwestii od lat), bo zaczyna brakować nawet tych, faktycznie rozbrajająco zabawnych, gagów, a robią się jakieś długaśne nuuuudy, sztywniactwo i monologi filozoficzne, przy których zatkać uszy to mało.
Za pierwsze 70 minut – 7/10
Za dalsze 50 – 2/10
Średnią proszę wyciągnąć samodzielnie, dla mnie – mimo minimalnych oczekiwań – zdecydowane rozczarowanie.

Reklamy