To cud! Babciu Oleńko, to cud!

Gollancz podał oficjalną datę ukazania się trzeciej części Niecnych Dżentelmenów Scotta Lyncha! Zgodnie z oświadczeniem wydawcy, Republika złodziei ukaże się 8 października 2013 w Stanach Zjednoczonych, 10 października 2013 w Wielkiej Brytanii, a 9 października, zgodnie z informacją podaną na forum polskiego wydawcy cyklu, czyli Wydawnictwa MAG, w Polsce.
No, naprawdę, straciłam już nadzieję. A propos, gorąco polecam ten cykl, czyli, jak na razie Kłamstwa Locke’a Lamory oraz Na szkarłatnych morzach, wszystkim miłośnikom inteligentnie wykombinowanych powieści łotrzykowskich. W bonusie dostajemy przepiękny język. Tylko cliffhanger na końcu drugiego tomu boli. Tym mocniej, jeśli na ciąg dalszy przychodzi czekać ponad 5 lat. Niemniej, bardzo się cieszę, że prawdopodobnie doczekam. Chyba nie ma już książki, na którą czekałabym bardziej.

***

Dla odmiany Joe Abercrombie pisze bardzo regularnie i jak na razie jego najnowsze dzieła mają (w odróżnieniu od pechowego Pierwszego Prawa, będącego zarazem jak dotąd dziełem IMHO najlepszym) szczęście do szybkiej publikacji w Polsce. Za powrót jednego z najważniejszych bohaterów trylogii w Czerwonej krainie, którą właśnie czytam i bardzo mi się podoba [dzięki błogosławieństwu weekendu skończę zapewne najpóźniej jutro], Joe otrzymuje ode mnie <3.

P.S. Ktoś wie, skąd pochodzi tytuł wpisu?

Reklamy

Powtarzam się, wiem

Ale naprawdę – nie przegapcie House of cards. Mam za sobą 7 odcinków i nie wiem, czym zachwycać się bardziej: aktorstwem, fabułą czy dialogami. Nie tylko Spacey jest siłą tej serii.
Dramat polityczny zrealizowany na najwyższym poziomie. Trochę na kolanach go oglądam.

Django, I love you

No, wygląda na to, że być może obejrzałam wczoraj film roku. Django ma genialne wszystko: scenariusz, reżyserię, aktorstwo (Waltz, Foxx, DiCaprio), montaż, muzykę, humor, zdjęcia. Aaaaaa.Wychodzę na psychofankę Tarantino, ale wcale mi nie wstyd:D Zdecydowanie mamy do czynienia z jednym z jego najlepszych, a nie wiem, czy nie najlepszym, dziełem.

Ku Klux Klan już nigdy nie będzie taki sam.

A nie jest to najlepsza scena w filmie, o nie:) W tym filmie nie ma słabej sceny. 10/10 i ❤

Shepard i jego smok

Przeziębiona jestem wprawdzie, co wpływa ujemnie na ogólną sprawność psychofizyczną, ale ponieważ dawno nie dzieliłam się wrażeniami literackimi, to…szybka zachwycona migawka.
Jestem w trakcie lektury zbioru opowiadań Smok Griaule, który w ostatnich dniach stycznia ukazał się w Uczcie Wyobraźni, czyli nakładem wydawnictwa MAG. Na razie przeczytałam trzy teksty (Piękna córka poszukiwacza łusek, Ojciec Kamieni i Człowiek, który pomalował smoka Griaule’a) i napoczęłam czwarty. Już jednak mogę powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych pozycji w serii i że z pewnością zainteresuję się innymi dokonaniami autora.
Początkowo byłam sceptyczna, ale potem uwiodło mnie wszystko: oryginalność, złożoność pomysłów, język (przekład Wojciecha Szypuły, jednego z mojej topowej trójki tłumaczy:). Każdy kolejny tekst oferuje nowe, pozytywne zaskoczenia. Zatem przed dokonaniem bardziej fachowej analizy, emocjonalnie i nieprofesjonalnie POLECAM.
P.S. Niedługo nowy Caine! Kto się cieszy ze mną?

Bogowie, jak MacLeod pięknie pisze!

Zaczęłam wczoraj Podróże, a dokładniej przed snem trzydzieści parę stron Opowieści młynarza i…zabrakło mi słów do wyrażania zachwytu. Żeby tak panować nad językiem, tak tworzyć nastrój, budzić takie emocje opowieścią o WIATRAKU. Mistrzostwo.
Tęskniłam:)

Tak, wiem, bardzo merytoryczny wpis. Ale po prostu, jakbyście po Magu niezależnym Flossi Naren 2 dostali czymś TAKIM między oczy, to też byście musieli dać upust swoim czytelniczym odczuciom.

Zresztą, czemu ja się tłumaczę? Przy okazji polecam nieznającym poprzednie dzieła autora, czyli Wieki światła oraz Dom burz.
Uczta, prawdziwa uczta.

O rozwoju sytuacji w miarę postępów lektury najnowszej pozycji postaram się informować na bieżąco:)

Dwa słowa

James Nesbitt. Zostałam dosłownie zmieciona jego kreacją w brytyjskim miniserialu Jekyll (rola, z łatwych do odgadnięcia powodów, podwójna). Serial polecam swoją drogą, choć w końcówce scenarzystom kompletnie logika uciekła, ale w końcu nie o to chodzi. A przynajmniej nie głównie:) Chodzi o świetną koncepcję, genialnie wymyślone sceny, mistrzowskie kadry, koncert aktorstwa i KLIMAT wywołujący ciarki. Plus mnóstwo humoru, w tym mocno czarnego i ciary.

Ale serial stoi odtwórcą głównych ról i bez niego by nie istniał. Na fali zachwytu zapoznałam się z dorobkiem Nesbitta i na pierwsze danie (czy raczej pierwszą dokładkę) wybralam tegoroczny i także brytyjski (a więc sześcioodcinkowy:) serial Monroe. Nesbitt w roli tytułowej jako neurochirurg.
Po dwóch odcinkach jestem na tak. A że zostały mi już tylko cztery, szybkie pytanie: czy ktoś oglądał Murphy’s Law? Warto?