Aż chce się płakać/Normalnie chce się płakać (Wojciech Chmielarz, Wilkołak)


coverJakiś czas zmagałam się z odpowiedzią na pytanie, czy pisanie o trzecim tomie cyklu gliwickiego w ogóle ma sens. Ten wpis nie będzie bowiem typową recenzją, unikającą zdradzania czytelnikowi szczegółów fabuły. Taki tekst w przypadku tej książki nie ma w mojej ocenie sensu. Trzeba by go skondensować do kilku zdań, szłoby to mniej więcej w ten deseń: Postawiony przed koniecznością pisania jednej książki rocznie autor w akcie desperacji wskrzesza dość nieświeżego trupa, bohaterom żywym i znanym czytelnikowi z dwóch poprzednich tomów przeprowadza lobotomię i – nie przejmując się za bardzo prawdopodobieństwem oraz logiką – tworzy historię zgodnie z mottem króla Juliana: teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu. Lektura zagraża dorobieniem się dziury w czole, z uwagi na częstotliwość nieuniknionych facepalmów.

Przyczyną, dla której jednak postanowiłam napisać coś więcej po tak długiej przerwie na blogu właśnie o Wilkołaku, jest – o słodki paradoksie! – stanowisko samego Wojciecha Chmielarza co do potrzeby rzetelnej, krytycznej dyskusji o książkach. W Internecie i nie tylko, także między autorami. Bardzo go za nie szanuję, bo jest w tym poglądzie dosyć odosobniony. Zmagałam się z decyzją także dlatego, że było mi po prostu przykro: bardzo nie lubię, gdy moi faworyci, których promowałam wśród znajomych, zanim stali się modni i zaczęli okupować szczyty list bestsellerów oraz podbijać zagraniczne rynki, zawodzą. Jest to jednak zarazem zazwyczaj właśnie cena sukcesu – by utrzymać się na szczycie, trzeba dostarczać wciąż nowych treści. Rynek jest tak przesycony i konkurencyjny, że dłuższa przerwa skutkować może wypadnięciem z peletonu. Kiedy sprawdzam opinie o Wilkołaku na lubimyczytać.pl, to widzę, że po fali zachwytów przedpremierowych, gdy powieść trafiła na rynek, pojawiły się też negatywne głosy. Nieco mnie to pociesza, bo chyba nie jestem w swoim odbiorze tak osamotniona, jak mi się pierwotnie wydawało (skończyłam czytać 2 dni po premierze, czyli 21.05.2021 r.). Ale do rzeczy – dalsza część tekstu jest tylko dla osób, które czytały cały cykl gliwicki, nie planują lektury lub mają obojętny stosunek do zdradzania treści. Czytaj dalej „Aż chce się płakać/Normalnie chce się płakać (Wojciech Chmielarz, Wilkołak)”