Serialowo

Albowiem dawno nie było notki w tym dziale, a ogląda się:)

E.R. (aka Ostry dyżur) sezon 8 – ponoć TVN puściło gdzieś późną jesienią drugą połówkę tej serii, której, z nieznanych mi powodów, niedane było ukazać się na antenie Polshitu od jakichś 6 lat. Późną jesienią zeszłego roku miałam jednakowoż inne sprawy niż śledzenie programu TV na głowie. Nicto, teraz zapodałam sobie całość w lengłydżu. Bo strasznie ten serial lubię. Jasne, pierwsze serie, jak to zwykle bywa, były najlepsze, jednak kolejne nie schodzą poniżej poziomu "dobre" (wszak seriale medyczne to samograje, chorób ci na świecie dostatek:). Co prawda w tej znikają aż dwie z moich ulubionych postaci (Green schodzi na wznowę nowotworu mózgu, a Benton zmienia pracę, by po śmierci konkubiny przejąć całkowicie opiekę nad głuchym synkiem), ale pozostaje Weaver, wredna i wspaniała jak zawsze, takiż Romano, swojski, acz w końcu dojrzewający Carter – i dochodzą nowi. E.R. must go on. Przystępując do zadania byłam przekonana, że dynamika akcji+ stała obecność zaawansowanej terminologii medycznej odbiór mi poważnie utrudnią, jeśli całkowicie go nie uniemożliwią. Z zaskoczeniem stwierdziłam, że nic podobnego nie miało miejsca:D

24 sezon 5 – po prawie roku przerwy tęsknota za Bauerkiem przyćmiła w mojej pamięci komórkowej traumę związaną z finałem czwartej odsłony (agent B. odchodzący jako wieczna ofiara własnych poświęceń w cywilny niebyt, na tle romantycznie i obowiązkowo zachodzącego słońca <wiadro>). I kurczę, znowu jest fajnie. Po 1/3 serii większych nielogiczności nie zanotowano. Szkoda Palmera, ale IMHO nowy prezydent Logan jest w swoim zadufaniu i egoizmie, poważnie utridniającym CTU zbawienie USA i świata po raz kolejny, dużo bardziej rzewczywisty. I very good. Cholerstwo zachowało zadziwiającą zdolność wciągania widza ze skarpetkami. Niewielu produkcjom udaje się to tak długo. Będę raportować o rozwoju wypadków, zapewne pod koniec wór z deusami ex m. znowu pęknie, a mnie szlag trafi, co nie zmienia faktu, że kolejny sezon już pozyskany:)

The Tudors zaczęliśmy oglądać z ojcem jakieś 2 tygodnie temu. I właściwie to zdanie mówi wszystko, bo do tej pory zobaczyliśmy cały jeden odcinek. W przypadku Rzymu podobna przerwa nie miałaby racji bytu. Nie zrozumcie mnie źle – serial zapowiada się fajnie, z pewnością go niebawem dokończę. Ale nie chwycił na tyle, żebym odstawiła i przełożyła nad niego wypróbowane produkcje. Nie pomógł nawet fakt, że aktor grający Henryka VIII (skąd ja go, do cholery, znam???) to niekiepskie ciasteczko:D

Tymczasem wczoraj zaczęłam 9 sezon E.R. – miał mocne otwarcie.

Dodaj komentarz