Jestem zażenowana sobą. NIC nie wiem z GiHu, a wybieram się na egzamin 23 kwietnia. Sensei się dziś na nas zdenerwował na ćwiczeniach, bo nikt praktycznie nie umiał mu nic powiedzieć o spółce akcyjnej. Zamiast czytać ksh, czytałam Nocną straż.
Z GiHu mam do przerobienia 1500 stron + kodeks. No ok, poniekąd robiłam prezentację na seminarium (wyszło całe 19 slajdów ostatecznie:P), ale wczoraj i dzisiaj byłam już wolna. Za dużo mi się rzeczy fuksem udaje (jak kolokwium z kpa, które zaliczyłam jednakowoż – znaczy, na nie niby się uczyłam – ze strachu…), to się przyzwyczaiłam, a to niedobrze. Zaraz jutro kupię sobie repatytorium z GiHu. I książkę do PSA. I do KPC. Bo też jeszcze nie mam. I zacznę coś robić, bo, cholewka, tak być nie powinno;/
A w piątek mam tę swoją prezentację, oby mnie nie wyśmiali za bardzo:>