Dexter 4

Ostrzegam: spoilery!

[more]

Reaktywuję tę dawno zmarłą kategorię, albowiem właśnie obejrzałam finałowy odcinek czwartego sezonu perypetii technika kryminalistyki z dodatkowym hobby. Tzn. jakąś godzinę temu skończyłam oglądać, ale potrzebowałam tego czasu na pozbieranie szczęki z podłogi. Przyznaję uczciwie, przez cały sezon byłam sceptyczna – ale tu scenarzyści sami są sobie winni, trzeba było tak koncertowo nie skaszanić poprzedniego:> Tak więc po każdym kolejnym odcinku spodziewałam się fuck up’u, który…nie nastąpił.

Tegoroczna koncepcja na zabójcę – i trafienie obsadowe – były znakomite, ale nie takie rzeczy ekipa zepsuć już umiała, więc wciąż mogło być rożnie.Czwarty sezon jednakowoż ma bdb scenariusz. Nie, że nie było w nim kompletnie żadnych niekonsekwencji. By wymienić najważniejsze:

1) porzucony wątek innocent kill Dextera

2) Trinity niezabijający Dextera w odcinku 10, tylko uciekający

3) Dexter niezabijający Trinity’ego przy co najmniej 3 okazjach, w tym koronnej – jego próby samobójczej (bo serial by się skończył:>)

4) Dex wdający się w bójkę  z policjantem w odcinku finałowym, ze świadomością, że czeka na niego nieprzytomny Trinity w swoim własnym vanie:/

5) słabiutki motyw z Dexem wrabiającym kogoś innego w bycie Trinitym, podrzucającym dowody etc.

6) brak zdziwienia ekipy uderzeniowej, gdy zastają Dextera w garażu Trinyty’ego, brak jakichkolwiek pytań, skąd się tam wziął

7) nagle z dupy wesoła załoga Miami Metro Homicide rozwikłuje sprawę w ciągu jednego popołudnia – hello! Dex składał tę układankę do kupy przez cały sezon! No to albo, albo:/

Ale i tak – jest to najlepszy sezon ever. Za ilość napięcia, znakomitej aktorskiej gry i prawdziwych zaskoczeń jestem w stanie przymknąć oko na braki logiczne. Tylko trochę trudno będzie im się wygrzebać z finałowego majstersztyku, jakim była martwa Rita Morgan w wannie. I to wówczas, kiedy Dex postanowił poskromić swojego Mrocznego Pasażera. Jak chłop skończy w psychiatryku/więzieniu, to kto mu trójkę dzieci wychowa? A nauczał Harry, że nie wolno mieć rodziny…i jak zwykle, miał rację.

No, chapeaux bas.

Dodaj komentarz