Mildred Pierce

Miniserial produkcji HBO, z Kate Winslet w roli tytułowej i zarazem głównej. Serial jest drugą, po filmie z 1945, ekranizacją powieści Jamesa Caina z 1941 roku. W pięciu odcinkach przedstawiona zostaje historia rodziny, która w czasach Wielkiego Kryzysu przechodzi kryzys osobisty, a konkretnie się rozpada. Mildred, po odejściu od męża, szuka własnej drogi, otwiera swój biznes i odnosi sukces. Znajduje też nową miłość (Guy Pearce, znany m.in. z roli głównej w genialnym moim zdaniem Memento). Nic jednak w życiu nie jest proste, jednoznaczne i dane na zawsze.
Obok odwzorowania realiów epoki i pokazania, jak przeciętna w gruncie rzeczy kobieta, po pokonaniu własnych wewnętrznych oporów, "wybija się na niepodległość", jest to opowieść o relacji matka – córka. Trudnej, zawikłanej, pełnej wzlotów i upadków. Veda Pierce uważa, że w życiu należy jej się wszystko, a dostaje od niego zdecydowanie za mało. Powiedzieć, że nie docenia wysiłków i poświęceń matki, to posłużyć się olbrzymim eufemizmem.
Oczywiście, można spojrzeć na to również z tej strony, że została po prostu źle, a wręcz skandalicznie wychowana. Na rozwydrzonego bachora, przekonanego, nie wiedzieć czemu, o własnej wyjątkowości. Mildred, zdając sobie sprawę z własnej przeciętności, rozpaczliwie pragnęła, by przynajmniej jedno z jej dzieci było inne, genialne.
Inne było na pewno.
Po pierwszym odcinku, który jest raczej nudny, a co więcej przedstawia bohaterkę jako naiwną, zadufaną w sobie idiotkę, można się zniechęcić. Ale warto dać szansę, bo historia wspaniale się rozkręca. Prawdziwy koncert aktorstwa, powiadam wam. Polecam.

Dodaj komentarz