Chce się żyć

Realizując pierwszy z zapowiadanych punktów, chciałabym polecić dobry, a nawet bardzo dobry (tak, tak) polski film. Mowa o Chce się żyć w reżyserii Macieja Pieprzycy. Jest to historia Mateusza, chłopca, a następnie mężczyzny cierpiącego na wyjątkowo ciężką postać czterokończynowego porażenia mózgowego (MPD). Opowieść nie o chorobie, ale o walce o podmiotowość, a raczej o uznanie tej podmiotowości przez rodzinę i otoczenie. W jednej z pierwszych scen filmu lekarka nazywa chłopca warzywem i przekonuje jego matkę, że nigdy nie będzie w stanie się z Mateuszem porozumieć. Kobieta jednak intuicyjnie wie, że syn ją rozumie. Ale nie potrafi wymyślić formuły komunikowania się, która pozwalałaby Mateuszowi wyrażać swoje uczucia, pragnienia, potrzeby. Podejmowane przez chłopca próby udowodnienia, że, choć nie może mówić, wszystko pojmuje, spełzają na niczym.
W Chce się żyć podobało mi się wiele rzeczy, między innymi ciekawy przekrój reakcji rodziny na niepełnosprawność jednego z jej członków. Matka (Dorota Kolak), choć kochająca i troskliwa, walcząca o usprawnienie syna, jednak nie do końca traktuje go jak równego sobie. Ojciec (świetny Arkadiusz Jakubik) natomiast, jako jedyny, traktuje syna zupełnie normalnie, jak pozostałe dzieci, co przejawia się nie tylko w rozmowach, ale nawet w pozornie nieistotnych drobiazgach. Brat angażuje Mateusza we wspólne spędzanie czasu i wyraźnie widać, że darzy go ciepłymi uczuciami. Najstarsza siostra zaś jest zazdrosna o uwagę i czas matki, a niepełnosprawnego brata uważa za roślinę i dopust Boży.
Najważniejszą i najtrudniejszą rolą w filmie jest jednak niewątpliwie kreacja głównego bohatera, która musi być zbudowana bez jednego słowa. Z tym bardzo trudnym aktorskim zadaniem obaj aktorzy, odtwarzający postać młodszego (Kamil Tkacz, debiutujący na ekranie) i starszego (Dawid Ogrodnik) bohatera, poradzili sobie po prostu fenomenalnie. Ciężko uwierzyć, że grają osoby zdrowe.
Cała narracja prowadzona jest przez Mateusza z offu i odzwierciedla jego inteligencję, dystans do życia i poczucie humoru. Bardzo wiarygodna, nieprzegięta w żadną stronę (ani sztucznego wesołka, ani heroicznego męczennika), doskonale uzupełnia obraz.
Dodać należy, że znakomicie oddane są realia życia rodziny (kokos w paczce z Niemiec to fenomenalny motyw, na takich niby to drobiazgach budowane jest autentyczne tło).
Mimo licznych zabawnych i humorystycznych motywów oraz w pewnym aspekcie optymistycznej puenty oglądanie filmu jest ciężkim doświadczeniem. Nie brakuje momentów przejmująco dramatycznych czy po prostu smutnych, a i konkluzja jest, przynajmniej w moim odbiorze, głównie przygnębiająca. Ale realizmu odmówić jej nie można. To świetny film, nie tylko w kategorii "polski", ale w ogóle. Na pewno na długo pozostanie w mojej pamięci. Warto nie przegapić. Tutaj można zobaczyć zwiastun.
P.S. W formie ciekawostki dla legniczan: w filmie występuje dwoje aktorów naszego teatru – Anita Poddębniak i Janusz Chabior:)

Dodaj komentarz