Na wstępie nieco się wytłumaczę – czytam, ale wszystko idzie w recki, te jeszcze się nie pojawiły, a mnie później brakuje konceptu, żeby przerabiać i przycinać teksty raz napisane do formatu notki blogowej. Zainteresowani wiedzą, że teksty można kontrolować w zakładce Recenzencka mozaika po prawej stronie. Nie będę Was katować linkami, już z tego wyrosłam:) Ponadto naprawdę nie czytałam w ostatnim czasie nic wyjątkowego – ani w negatywnym, ani w pozytywnym sensie. Nieco rozczarował mnie trzeci tom Północnej Drogi Cherezińskiej – nie był zły, w żadnym razie, ale jednak odstawał poziomem od świetnego poprzedniego, a poza tym…po prostu spodziewałam się czegoś nieco innego.
Być może – ale jest to DUŻE być może – w najbliższym czasie uda mi się wreszcie sięgnąć po coś z własnych zakurzonych zasobów. Wtedy będzie notka literacka z prawdziwego zdarzenia. Nawet bana na biblioteki sobie nałożyłam, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo.
***
Wstęp mi się mimochodem rozrósł nieprzyzwoicie, a miało być o serialach brytyjskich. Eksploruję sobie na fali wspominanego wcześniej zachwytu Jekyllem ten obszar. W rezultacie miałam w ostatnich dniach niebywałą przyjemność zapoznania się z pierwszym sezonem produkcji zatytułowanej Criminal justice. Pomysł uroczy w swej prostocie – historia opowiedziana z perspektywy nastolatka oskarżonego o morderstwo, które nawet on sam nie jest do końca pewien – ze względu na okoliczności – czy popełnił czy nie. Wgląd "od wewnątrz" w najlepszy na świecie system wymiaru sprawiedliwości (opinia nie moja, a jego trybików – mnie osobiście przerażają systemy zawierające czynnik ludzki pod postacią ławy przysięgłych). Świetny scenariusz autorstwa Moffata, genialne aktorstwo, nawet w epizodach, klimat, który można kroić nożem. Plus ta ciągłą niepewność. Zrobił to, czy nie? W roli głównej Ben Wishaw znany m.in. z Pachnidła.
Obecnie bardzo bym chciała zapoznać się z sezonem drugim (nowa historia), ale napotkałam tak zwane "trudności obiektywne" w jego skompletowaniu. Jeśli ktoś z Czytelników może mi pomóc, będę niezmiernie wdzięczna:)
A wczoraj, wobec braku możliwości kontynuacji Criminal justice, rozpoczęłam przygodę z pierwszym sezonem Murphy’s law (w roli tytułowej wychwalany przeze mnie za Jekylla i Monroe’a James Nesbitt). I po pierwszym, 90 minutowym epizodzie jestem zdecydowanie na TAK. Serial o pracy policjanta "pod przykrywką". Bohater – oczywiście – z Problemami i Przeszłością.
To się rozpisałam z nagła, po tygodniach krótszego formatu:P, pewnie nikt nie doczyta do końca:D Ale może chociaż do prośby o pomoc w temacie Criminal justice 2:)