Grunt to rodzinka, chyba że kto rodzinkę niefajną ma (Bloodline, Ozark i Atypical)

 Czyli o serialach obejrzanych ostatnio, w których rodzina jest kluczowa. Wszystkie dostępne na Netfliksie, do którego jednak łatwo się przyzwyczaić, bo jest, skubaniec, wygodny.

Bloodline to serial, do oglądania którego zabierałam się przez trzy lata, aż się zebrałam, jak się skończył (i w sumie dobrze się stało, że w wakacyjnej przerwie, bo inaczej nie wiem, czy miałabym cierpliwość do całości). Chciałam obejrzeć dla Kyle’a Chandlera, którego zapamiętałam jako charyzmatycznego trenera footballu z Friday Night Lights. A skończyło się na tym, że pierwszy sezon dokończyłam głównie dla Bena Mendelsohna, czyli jego serialowego brata Danny’ego, czarnej owcy rodu Rayburnów. Familia ta od lat prowadzi pensjonat na Florydzie i udaje jej się wszystko (łącznie z dziećmi – policjantem Johnem granym przez Chandlera, prawniczką Meg i właścicielem przystani Kevinem, najmłodszym z synów, wciąż niedorosłym mentalnie). Jedynie najstarsza latorośl, czyli Danny, się wypaczyła. Stąd nikt się nie cieszy, gdy z okazji rodzinnej uroczystości postać grana przez Mendelsohna wraca do domu i okazuje się, że chce zostać i pracować w rodzinnym biznesie. Danny wiele ma rodzicom i rodzeństwu za złe, jak się stopniowo okazuje – więcej niż zasadnie. Rodzinna sielanka Rayburnów to tylko krucha fasada, która nie wytrzymuje powrotu osoby nieustannie przypominającej samym swym widokiem wszystkie mroczne sekrety przeszłości. A Danny nie ogranicza się do milczącej obecności, o nie, jest jednostką bardzo ekspresyjną i ekspansywną, niepoddającą się sile konwenansów. To się nie może dobrze skończyć. I istotnie kończy się źle, co zapowiadają retrospekcje umieszczone w każdym odcinku (narracja jest poprowadzona dosyć ciekawie). Pierwszy sezon, choć formalnie najciekawszy, jest zarazem najbardziej rozwlekły, co może i miało służyć budowaniu napięcia, ale retardacje poszły zdecydowanie za daleko. W dwóch kolejnych odsłonach dzieje się już więcej, ale zdecydowanie bardziej bezsensownie (za dużo życzeniowego myślenia u scenarzystów), szczególnie sam finał mocno rozczarowuje. Niemniej, mimo niewykorzystania pełni potencjału pomysłu wyjściowego rzecz jest na tyle interesująca, że nie żałuję poświęconego jej czasu. Dużo dobrego aktorstwa, w tym Sissy Spacek w roli matki i żony, ostoi pensjonatu – Sally Rayburn. 7/10

Ozark to taki miks Breaking bad i Justified. Główny bohater, genialny inwestor giełdowy Marty Byrde (Jason Bateman, znakomita kreacja i chyba największy walor serialu) wraz ze wspólnikiem pierze pieniądze kartelu narkotykowego w swojej firmie w Chicago. Żona Marty’ego, Wendy (Laura Linney), niegdyś pośredniczka w handlu nieruchomościami, a teraz pełnoetatowa kura domowa, nudę i osamotnienie osładza sobie skokiem w bok. Nie wie tylko, że zdrada nie jest już jej tajemnicą. I akurat ten moment kartel wybiera sobie na test lojalności. Gdy wychodzi na jaw, że jego wspólnik okradał mafię, Marty, by ocalić życie, wraz z całą rodziną (w tym córką w wieku licealnym i kilka lat młodszym synem) przenosi się do Ozark w stanie Missouri. Ma tam zorganizować pranie pieniędzy na o wiele większą skalę niż dotychczas. Jeśli nie wypierze pięciu milionów dolarów w trzy miesiące, zginie.  A musi jeszcze użerać się z dzieciakami i rozpadem swojego małżeństwa. Mimo intrygującego otwarcia pierwsza połowa serii jest nierówna, a niektóre zwroty akcji wręcz groteskowe. Na szczęście dalej robi się o wiele ciekawiej, gdy plany biznesowe Marty’ego zakłócają lokalny ekosystem kryminalny, i w rezultacie po finale perspektywa drugiego sezonu cieszy. 7,5/10

Atypical to serial, którego głównym bohaterem jest Sam, licealista ze stosunkowo łagodną postacią autyzmu. Motor napędowy fabuły to marzenie chłopaka o tym, żeby mieć dziewczynę (do tej pory interesowały go głównie pingwiny). Osiem trzydziestoparominutowych odcinków daje nam wgląd nie tylko w romantyczne potyczki nietypowego, zgodnie z tytułem, protagonisty, ale też w to, jaki wpływ mają one na życie całej jego rodziny. Nadopiekuńcza matka (w tej roli mocno przerysowana i często groteskowa, ale i tak znakomita Jennifer Jason Leigh) zostaje nagle zepchnięta na boczny tor, Sam polega bardziej na radach ojca (Michael Rapaport, którego dotąd znałam tylko z roli Daryla Crowe’a w Justified, więc to ciekawa zmiana emploi), z którym dotąd nie łączyła go nić porozumienia. Ojciec się z tej zmiany cieszy, matka nie potrafi się w nowej dynamice odnaleźć. Jest i starsza siostra Casey, odnosząca sukcesy biegaczka, której problemy (nowy związek, szansa na stypendium sportowe w elitarnej szkole) zawsze pozostają na dalszym planie, bo najważniejszy jest Sam. Mimo licznych uproszczeń i mało realistycznych rozwiązań (dziewczyna na pierwszej randce proponuje Samowi seks, zaraz potem pojawia się następna kandydatka na partnerkę) całość jest ciekawa i w sumie dosyć zabawna, choć nie stroni od poważniejszych aspektów i chwilami miewa nachalnie edukacyjny charakter. 7/10