Bo coś trzeba w życiu robić:)
Dexter 5×01 – nie tak mocny, jak można by się było spodziewać, w dodatku pierwsza randka Dexa i Rity moim zdaniem przeszarżowana, no i Deb tarzająca się z Quinnem jakaś taka…ble. Ale i tak zapowiada się dobry sezon. Czekamy na powrót do wątku Kyle’a Butlera.
Brothers and Sisters – Robert unplugged:P W sumie Walkerowy standard, Justin powraca z wojny po raz n-ty, Holly ma amnezję i generalnie raczej wesoło niż żenująco – przynajmniej na razie.
Desperate Housewives – nierówno. Bree zrywająca tapety gwoździem odcinka, żenadą odcinka romans Orsona z fizjoterapeutką. Poza tym groza powrotu Paula, hehe. O tę pozycję jakoś się nie martwię, tam już dawno intryga przestała grać decydującą rolę, a i tak dają radę:)
House MD – patrz niżej. Dno i 100 tys metrów mułu. Dzisiaj pierwszy raz w historii zaczynam od Castle’a
Castle – naciągane, ale pełne wdzięku i pozytywnej energii. Zdecydowanie w czołówce otwarć.
Glee – Sue w nadspodziewanie dobrej formie, nowy coach wymiata. Pozytywne zaskoczenie.
Criminal minds – dokończenie cliffhangera z poprzedniego sezonu. Derek Morgan przechodzi na Ciemną Stronę Mocy! Jakoś się muszą ratować. raczej lepiej niż gorzej.
Grey’s anatomy – lepiej niż się spodziewałam, mała Lexie wymiata, lesbijki żałosne, Christina zdesperowana, Derek szuka śmierci i wszyscy in the dark place, ale jednak z pewną klasą. Szkoda Bailey:/
Private practice – tradycyjna melodramatyczna schiza, każdy z każdym i och ach. Ale bywało dużo gorzej.
Mentalista – w miarę, acz bez szaleństw.
No, zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie. Ponoć Rubicon ciekawy – jakieś opinie?