Nie chce mi się na razie pisać o True detective, Justified ani The Americans. Z dwoma pierwszymi tytułami poczekam na zakończenie sezonów, a z ostatnim zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie. Napiszę zatem kilka słów o moim kolejnym nieoczekiwanym serialowym odkryciu archeologicznym, tym razem z kategorii czysto rozrywkowej, którego co prawda jeszcze nie skończyłam oglądać (jestem w połowie drugiego z trzech sezonów), ale już podoba mi się na tyle, że gotowa jestem go polecić.
Mowa o kanadyjskim serialu The collector (tytuł polski: Cyrograf, wg Wikipedii był u nas emitowany na Tele5), nadawanym w latach 2004-2006. W tym miejscu 85% czytelników daje sobie spokój z czytaniem dalszego ciągu:)
Resztę informuję, że głównym bohaterem serii jest Morgan Pym, który w połowie XIV wieku zaprzedał duszę diabłu, by ocalić swoją ukochaną. Z pewnych powodów (które ujawniane są stopniowo) diabeł zaoferował mu pracę zamiast wiekuistego potępienia – Morgan od z górą sześciuset lat odsyła do piekła dusze ludzi, którym skończył się czas przewidziany cyrografem. Będąc przytłoczony tą rutynową i ponurą robotą, w pewnym momencie odmawia dalszego wykonywania obowiązków służbowych, o ile szatan nie przystanie na jego warunki. Ma dostać 48 godzin na próbę ocalenia każdej potępionej duszy. Diabeł dla urozmaicenia się zgadza, bo w zasadzie co mu zależy, skoro i tak ma w ręku wszystkie atuty?
I teraz tak: wiem, że przedstawiona w ten sposób fabuła sprawia, że The collector wygląda na schematyczny, mocno powtarzalny procedural z wątkiem paranormalnym. Ale ten serial naprawdę taki nie jest. Każdy przypadek klienta jest inny, począwszy od motywów podpisania cyrografu, a skończywszy na finale (oczywista, nie wszystkie dusze udaje się ocalić, ale nawet te ocalone nie zawsze są zadowolone z rezultatu). Poza tym istnieją także wątki główne, które są systematycznie rozwijane w tle. Nie spodziewałam się po tej produkcji zbyt wiele, trafiłam na nią w zasadzie przez przypadek, ale bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Jeśli nie przeszkadzają wam słabe efekty specjalne, a lubicie ciekawe historie, to warto.