Dwa słowa

James Nesbitt. Zostałam dosłownie zmieciona jego kreacją w brytyjskim miniserialu Jekyll (rola, z łatwych do odgadnięcia powodów, podwójna). Serial polecam swoją drogą, choć w końcówce scenarzystom kompletnie logika uciekła, ale w końcu nie o to chodzi. A przynajmniej nie głównie:) Chodzi o świetną koncepcję, genialnie wymyślone sceny, mistrzowskie kadry, koncert aktorstwa i KLIMAT wywołujący ciarki. Plus mnóstwo humoru, w tym mocno czarnego i ciary.

Ale serial stoi odtwórcą głównych ról i bez niego by nie istniał. Na fali zachwytu zapoznałam się z dorobkiem Nesbitta i na pierwsze danie (czy raczej pierwszą dokładkę) wybralam tegoroczny i także brytyjski (a więc sześcioodcinkowy:) serial Monroe. Nesbitt w roli tytułowej jako neurochirurg.
Po dwóch odcinkach jestem na tak. A że zostały mi już tylko cztery, szybkie pytanie: czy ktoś oglądał Murphy’s Law? Warto?

Dodaj komentarz