Fandorinie, Fandorinie:(

Co ty wyprawiasz po pięćdziesiątce? Czekałam na trzynasty tom serii od wielu lat, a jednak Świat jest teatrem, w którym pięćdziesięciopięcioletni Erast pada po raz kolejny ofiarą strzały Amora, na czym poważnie cierpią jego zdolności śledcze (i fabuła powieści), był raczej rozczarowaniem.
W eterycznej aktoreczce (w dodatku egzaltowanej i pustej) z powodu rocznicy śmierci Lizetki i jednego scenicznego gestu? Seriously, mister F.? Po tylu sensownych kobietach, któreś odtrącił był? Kryzys wieku średniego, ani chybi.
Rozwiązanie zagadki prościutkie, a nasz detektyw ma takie klapki na oczach, że aż wstyd człeka ogarnia.
Napisane bardzo solidnie, ale to Akuninowska norma, więc za nią pochwały nie przysługują. Plusiki za Michaiła Erastowicza (największy), Sterna (średni) i Sienię (malutki). 7/10
Polecam raczej pozostałe tomy serii, by być precyzyjnym, od Lewiatana wzwyż. Tam znajdziemy ten błysk geniuszu (Śmierć Achillesa, Dekorator, Radca stanu), którego w Świat jest teatrem zdecydowanie zabrakło. I nawet moje uwielbienie dla postaci Fandorina tego braku zrekompensować nie jest w stanie.