Przerwa z powodu awarii obwodów

Miała miejsce. Obecne temperatury nie sprzyjają głębokim refleksjom ani czytaniu ambitnej literatury. Tym samym mam wymówkę, dlaczego po dwóch częściach (sześciu opowiadaniach) przerwałam czytanie Accelerando – wrócę, ale raczej nie przed zmianą pogody.W ogóle nie będę się spieszyć. Na tego typu rzeczy trzeba mieć nastrój, bo to naprawdę hard sf.
Wpadł mi za to służbowo trzeci Weeks, czyli Poza Cieniem i początkowo aż mi się w głowie zakręciło od ogromu przepaści dzielącej te dwie pozycje, ale szybko się przestawiłam, bo to z kolei rzecz idealna na kanikułę – wszyscy tam są wszechmocni, większość właściwie nieśmiertelna, a jak nawet żadne z powyższych, to są królami uzbrojonymi w artefakty o megamocach. I znowu wiem, skąd się biorą pokutujące w rozmaitych kręgach stereotypy o fantastyce. Ale czytało się bezproblemowo i spory ubaw był.
W następstwie stwierdziłam, że potrzebna mi odskocznia i sięgnęłam po Zabójcę mimo woli Aleksandry Marininy, znów zaczynając cykl od środka. Na razie mogę powiedzieć tyle, że styl mi się podoba:) Na Erynie chwilowo nie mam nerwów:>

A dwa ostatnie numery Polityki nietypowo wręcz dobre. Dużo ciekawego czytania.