Paskudna historia
Pół świata
Pół króla
Zadziwiający Maurycy
Z jednym wyjątkiem – Gwiazdkowego Pratchetta – były to książki otrzymane do recenzji (gwoli całkowitej precyzji, Pół króla i Pół świata to egzemplarze patronackie z puli Fahrenheita), więc z własnych zasobów czytałam w 2015 w zasadzie wyłącznie e-booki. W okresie od 14 listopada 2014 do dziś przeczytałam łącznie 76 książek (mniej więcej). Tym samym udział papieru zmalał do ok. 1/4, dokładnie wyniósł 27,6 %.
Doszło do tego, że nie przeczytałam do tej pory kupionego w lutym Macleoda z UW, bo jest za ciężki i ma za małą czcionkę. Przed kupnem e-booka powstrzymują mnie w tym wypadku ocalałe resztki zdrowego rozsądku. A do papieru przymusza mnie aktualnie w zasadzie głównie recenzencki obowiązek. Sama nie wiem, jak mam to skomentować i zinterpretować:)
Tradycyjnie zapytam: ktoś zaczął niedawno przygodę z e-czytelnictwem lub kontynuuje ją od jakiegoś czasu? Jaki czytnik? Jakieś wrażenia i refleksje? Czy tylko u mnie ekspansja e-booków jest tak dynamiczna i wynika z mojego wygodnictwa, czy może to powszechniejsze zjawisko?
P.S. Miały być dzisiaj zaległe recenzje, ale po przeczytaniu porannych wiadomości nie byłam w stanie skupić się na niczym wymagającym.