Cukierek albo opętanie

Przeczytałam przed Dresdenami (które wciągnęłam w tydzień, jak narkomanka po długim odstawieniu, i które serdecznie polecam) zbiór reportaży Pawła Piotra Reszki Diabeł i tabliczka czekolady. Na ten zbiór czaiłam się od jakiegoś czasu, po lekturze kilku tekstów autora w Dużym Formacie, i zgarnęłam go bez wahania, jak była fajna promocja na e-booki Agory. Mimo wszystko nie spodziewałam się, że lektura zrobi na mnie tak wielkie (i głównie, nie da się ukryć, przygnębiające) wrażenie.
Koncepcja wydawnictwa jest taka, że z dłuższymi reportażami przeplatają się teksty krótsze, jakby migawki, swoiste świadectwa bohaterów, pisane w pierwszej osobie, coś w stylu spowiedzi-zwierzeń intymnych-kameralnych listów.
Większość reportaży powstała na Lubelszczyźnie, czy, szerzej, w mitycznej "Polsce B", ale dotyczą spraw boleśnie uniwersalnych. Bieda, samotność, nierozliczona przeszłość (problematyka ratowania i zabijania Żydów w niezwykłym ujęciu, np.), wiara, zabobon i ogólny mentalny zaścianek, konformizm (szatan, ale i strach przed przeszczepami, konsekrowane dziewice, zbuntowane zakonnice, krzyże w szkołach, terapie dla gejów, rasizm). Ale też nieoczekiwane uczucie (Miłość to jeden z piękniejszych tekstów w zbiorze) i umiejętność doceniania rzeczy pozornie zwyczajnych, poczucie spełnienia. Z kolei zdecydowanie najstraszniejsza była opowieść seryjnej zabójczyni noworodków, nazywanej w więzieniu Beczką (zatytułowana Rodzina).
Wspólnym mianownikiem tekstów jest realizm. Dotkliwy. Dlatego uprzedzam: ostrożnie, to może zaboleć. Ale czasem boleć powinno.