Cztery w jednym

Ponownie, stojąc przed dylematem: albo skrót, albo nie będzie niczego:) – wybrałam to drugie rozwiązanie. Oto mini impresje z nieopisanych, a przeczytanych tytułów.

Niedziela, która zdarzyła się w środę, czyli zbiór wczesnych reportaży Mariusza Szczygła, bardzo przypadł mi do gustu, ze szczególnym uwzględnieniem tekstu tytułowego. Wyłania się z niego (zbioru, nie tekstu, choć w zasadzie z tekstu również:) autentyczny obraz społeczeństwa w czasach wielkiej ustrojowej przemiany. Nie jest to bynajmniej pean na cześć tejże przemiany, wielką zaletą całości jest ucieczka od definitywnych ocen oraz wieloaspektowość. Choć niektóre teksty znane mi były z innych zbiorów, całość zdecydowanie warta polecenia.

Dysforia. Przypadki mieszczan polskich Marcina Kołodziejczyka to dosyć podobna (chyba) w założeniach próba odwzorowania mozaiki społecznej współczesnych metropolii. Choć jednak nie sposób odmówić jej bolesnego realizmu i stylistycznej maestrii (pod tym względem jest jeszcze lepiej niż w B. Opowieściach z planety prowincja), to obiektywizmu w doborze przykładów zdecydowanie brakuje, bo jakoś trudno mi uwierzyć, by ci polscy mieszczanie byli bez wyjątku tak straszni, smutni, samotni i godni współczucia. A może jednak? Zdecydowanie oceńcie sami.

Pan Mercedes czyli pierwsza część trylogii kryminalnej Stephena Kinga, przypomniał mi, na czym polega niezwykły dar tego autora. Umie on stworzyć takie postaci (które nie są w zasadzie nikim nadzwyczajnym) i tak opisać ich motywacje, że nawet gdy dzieje się niewiele, od lektury nie sposób się oderwać. Mimo efekciarskiego zakończenia – znakomita rozrywka. Już się cieszę na lekturę kolejnego tomu.

Ofiara, czyli finałowy tom trylogii Lemaitre’a o paryskim inspektorze wysokim inaczej, jest zarazem zdecydowanie najlepszą odsłoną tej bardzo dobrej serii. Mocny, choć okrutny akord na koniec niełatwej historii. Jednocześnie w intrydze ponownie pojawiają się nawiązania do Koronkowej roboty, co, choć to niemal niemożliwe, dodatkowo zwiększa rozmiar bezmyślności wydawcy przy publikowaniu cyklu. Niesamowite, jak można jednym posunięciem potencjalnie odebrać czytelnikom przyjemność z lektury dwóch świetnych książek. Ja na szczęście tym razem miałam pełną czytelniczą satysfakcję, bo poczekałam z Ofiarą na ukazanie się pierwszego tomu. MUST READ!

Same polecanki? Nie może to być!:) No dobrze, zostawiam was z tą dziwaczną notką, a sama oddalam się… poczytać Dostatek Crummmeya. Zaczęłam w końcu wczoraj wieczorem i już mi się podoba.