W tym miejscu chciałam jedynie zamieścić refleksję, która jakoś nie wpasowała mi się w linkowany tekst, czego żałuję. W powieści pojawia się w pewnym momencie urzędnik dość niskiego szczebla, niejaki Merlin, który przez całe zawodowe życie wiernie służył państwu, rzetelnie wykonując swoje obowiązki, a jednak nie otrzymał za to nie tylko godnej, ale wręcz żadnej gratyfikacji. Postaci tej przypada ważna rola w jednym z wątków, od jej decyzji zależy być albo nie być kluczowego bohatera. W tym niby to niepozornym, pobocznym elemencie Lemaitre ilustruje swoją tezę dotyczącą kondycji francuskiego państwa równie zgrabnie, a może nawet dobitniej, niż w bardziej widowiskowych, a służących podobnym celom elementach utworu. Puenta historii Merlina, będąca zarazem finałem całości, to majstersztyk, wisienka na torcie satysfakcjonującej lektury. Naprawdę polecam.
Lemaitre inny, być może nawet lepszy
W tym miejscu chciałam jedynie zamieścić refleksję, która jakoś nie wpasowała mi się w linkowany tekst, czego żałuję. W powieści pojawia się w pewnym momencie urzędnik dość niskiego szczebla, niejaki Merlin, który przez całe zawodowe życie wiernie służył państwu, rzetelnie wykonując swoje obowiązki, a jednak nie otrzymał za to nie tylko godnej, ale wręcz żadnej gratyfikacji. Postaci tej przypada ważna rola w jednym z wątków, od jej decyzji zależy być albo nie być kluczowego bohatera. W tym niby to niepozornym, pobocznym elemencie Lemaitre ilustruje swoją tezę dotyczącą kondycji francuskiego państwa równie zgrabnie, a może nawet dobitniej, niż w bardziej widowiskowych, a służących podobnym celom elementach utworu. Puenta historii Merlina, będąca zarazem finałem całości, to majstersztyk, wisienka na torcie satysfakcjonującej lektury. Naprawdę polecam.