Piąty Barbarotti

Zaskoczyła mnie zapowiedź wydania Rzeźniczki z Małej Birmy, bo od dawna było wiadomo, że cykl o komisarzu Gunnarze Barbarottim z fikcyjnego szwedzkiego miasteczka Kymlinge Hakan Nesser zaplanował na cztery odsłony. Ponieważ jednak bardzo polubiłam zarówno bohaterów, jak i specyficzne podejście autora do gatunku, nie wahałam  się i "do kompletu" kupiłam sobie piąty tom cyklu w wersji papierowej (co od czasu nabycia czytnika rezerwuję dla pozycji/autorów szczególnie cenionych).
Muszę powiedzieć, że Rzeźniczka wydaje mi się najlepszą częścią cyklu. Łączy wysoki poziom wszystkich elementów, które we wcześniejszych tomach (szczególnie w trzecim) często dzieliła przepaść. Mam tu na myśli: 1) intrygę kryminalną 2) warstwę psychologiczną 3) wątki społeczne 4) wątki prywatne protagonistów.
O fabule nie mogę powiedzieć w tym wypadku zbyt wiele (to znaczy, oczywiście, mogłabym, ale nie byłoby to miłe dla potencjalnych przyszłych czytelników), co z kolei wiąże się z koniecznością rezygnacji ze szczegółowego umotywowania wysokiej oceny. Po osobistej tragedii inspektor Barbarotti wraca do pracy. Jego przełożony Asunander, któremu został miesiąc do emerytury, zleca Gunnarowi przyjrzenie się starej, niewyjaśnionej sprawie, która pozostaje w ścisłym związku z inną, pozornie wyjaśnioną, sprawą sprzed ponad dwudziestu lat. W międzyczasie Eva Backman prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa znanego prawicowego polityka.
Do pewnego momentu mamy dwie naprzemienne narracje – współczesną i tę z czasu wydarzeń, dzięki którym tytułowa bohaterka zyskała swój przydomek. Nesser podejmuje w najnowszej powieści między innymi problem przemocy domowej, co początkowo budziło moje obawy, jako że od czasu sukcesu rynkowego Millenium temat stał się tyleż modny, co wyświechtany. Autor jednak nie zawodzi, realizując go po swojemu, czyli zdecydowanie niebanalnie. Wielość wątków, a także różnorodność kwestii poruszanych w ramach każdego z nich, wraz z precyzyjnie przemyślaną, zaskakującą do samego końca konstrukcją poszczególnych pasm intrygi sprawiają, że niemal nie sposób zrobić sobie przerwy. Trzeba poznać koniec tej opowieści. Która jest niezwykłą emocjonalną huśtawką: od grozy, przez współczucie i wzruszenie, po śmiech i łzy. Warto, zdecydowanie polecam.