Bilans czytelniczy 2025

Przeczytanych: 87. Zagranicznych: 74. Polskich: 13. Jeśli chodzi o rozkład gatunkowy, to 14 non-fiction13 pozycji fantastycznych (coraz trudniej mi znaleźć w fantastyce coś dla siebie, martwi mnie to), 23 kryminały/thrillery26 powieści obyczajowe, a reszta (11) to różne takie trudne do jednoznacznego skategoryzowania pozycje (historyczne, zbiory opowiadań, rzeczy z pogranicza). Tradycyjnie było źle, jeżeli chodzi o liczbę postów opublikowanych na blogu. Było ich w 2025 roku 16, czyli prawie 2 razy tyle, co rok wcześniej. Miało być trochę inaczej, lepiej, ale końcówka roku była dla mnie z różnych względów trudna i stanęło na tym, co udało się wypracować do października. Ale jestem bardzo zadowolona z tego, że na FP na Facebooku od udało mi się – czasem z pewnym poślizgiem – napisać co najmniej po kilka zdań o wszystkich przeczytanych tytułach. Po treści bieżące zapraszam tam.

NAJLEPSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

1) C.J. Sansom  Inwazja – Matthew Shardlake w swoim najlepszym wydaniu. Mam o niej notkę.

2) Paul Murray  Żądło – każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób, ale takiej jeszcze nie spotkałam. Więcej tutaj.

3) Tony Tulathimutte Odrzucenie – błyskotliwy debiutancki zbiór opowiadań, o którym poczytacie tu

NAJGORSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

W tym roku brak książek nieukończonych i tylko jedna 1. Korona dla:

1) Ruth Ware Para idealna – uzasadnienie jest tu.

2) Robert Galbraith  The Hallmarked Man  –  o tym, dlaczego przestałam kochać Corma i Robin, napisałam szeroko tu.

3) Chris Whitaker Wszystkie barwy mroku – kolejna bolesna nauczka, że jedna dobra książka nie znaczy, że taka sama będzie kolejna.

NAJWIĘKSZE POZYTYWNE ZASKOCZENIE

Robert Jackson Bennett Zatruty kielich – dawno nie trafiłam na tak świeżą fantastykę.

NAJWIĘKSZE NEGATYWNE ZASKOCZENIE

Maryla Szymiczkowa Szaleństwo i śmierć spłyną z gór  – straszliwy spadek jakości w bardzo lubianej przeze mnie serii.

 ODKRYCIE ROKU

Ponownie muszę tu wpisać Odrzucenie – Tony Tulathimutte wycina w tym tytule numery, które naprawdę zostają z czytelnikiem.

 ULUBIONY NOWY BOHATER

Stebbins z Wielkiego marszu Kinga. Szanuję jak cholera. Swoją, hehe, ścieżką – niesamowita książka. Pisałam o niej tutaj.

  KSIĄŻKA Z NAJBARDZIEJ SKOPANYM ZAKOŃCZENIEM (A NAWET CAŁĄ FABUŁĄ)

Mick Herron  – Clown Town. To jest kurde nie do uwierzenia, jak bardzo facet się rozmienił na drobne. I jeszcze ten chamski cliffhanger, ciągnięty na chama. Bardzo nie lubię, jak mi się ukochane cykle partoli. Tak nie robimy.

Tradycyjnie już zapraszam do własnych typowań.