Wszystko za sprawą koncepcji, wedle której autorka zbudowała swoją opowieść o roku zakończenia wojny, czasie przejściowym i niewątpliwie równie mocno intrygującym, co przerażającym. Na każdy z jedenastu opisanych miesięcy wybrany został jeden temat przewodni. Każdy z nich jest ujęty w – niekiedy dosyć luźne, innym razem dominujące – ramy indywidualnej historii. I jak to zwykle bywa, jedne historie, a tym samym opowiedziane przez ich pryzmat problemy, mają większą siłę rażenia niż inne.
Nie wiem, może nie każdy tak to odbiera, ale w moim przypadku tak właśnie tak było. W efekcie od części 1945. Wojny i pokoju po prostu nie mogłam się oderwać, a do części musiałam się zmuszać i po prostu przez nią przebrnąć.
Zaczyna się na przykład bardzo mocno i interesująco, od opisu szabru i szabrowników. Dalej jest bardzo zajmująco przedstawiona historia dramatycznej ewakuacji niemieckiej ludności cywilnej z Prus Wschodnich. Następnie równie ciekawe historie osadników, którzy pierwsi pojawili się na Ziemiach Odzyskanych. Sporym odkryciem i szokiem był też dla mnie rozdział o obozach koncentracyjnych zakładanych przez Polaków dla niemieckiej ludności cywilnej. Podobnie niezatarte wrażenie wywarła wieńcząca tom opowieść o matce i synu, którzy cudem ocaleli z tonącego niemieckiego statku.
Ale niektóre historie, choć w teorii powinny być poruszające i niewątpliwie dopełniają obraz tego okresu, już takich emocji nie wzbudziły. I nie potrafię powiedzieć, dlaczego, bo są zupełnie różne: opowieść dezertera z Wehrmachtu, losy wychowanków żydowskiego domu dziecka, początki wolnej i zrujnowanej Warszawy, przemiana Breslau we Wrocław czy historia pierwszego prezydenta Wrocławia, który sprawował urząd zaledwie przez 36 dni.
Tak więc w mojej ocenie całość jest mocno nierówna, ale mimo wszystko to bardzo ciekawa i wartościowa pozycja, owoc ogromnej pracy autorki. Mocny akcent stanowią poprzedzające każdy rozdział ogłoszenia z gazet z danego miesiąca, w których zdecydowanie najwięcej jest próśb o informacje o zaginionych bliskich oraz ofert oddania dzieci do adopcji.
Warto się zapoznać i ocenić samodzielnie.