Więcej krwi Jo Nesbo – o ile pierwszy tom tej trylogii mimo pewnych zastrzeżeń mi się podobał, to drugi – choć także niekłopotliwy w przyswajaniu i niewolny od interesujących elementów, motywów czy dialogów – kompletnie do mnie nie przemówił. Przede wszystkim dlatego, że bohater został tym razem wyjątkowo topornie wycięty z kartonu, a jego historia jest słaba. I o ile sama lokacja oraz zasady rządzące zamkniętą religijną społecznością są opisane ciekawie, to cała reszta pozostawiła mnie idealnie obojętną. Co, niestety, czyni z tej książki najsłabszy utwór jednego z moich ulubionych autorów. Po raz kolejny dostajemy też dowód, że Nesbo nie umie napisać naturalne szczęśliwego zakończenia.
Białystok: biała siła, czarna pamięć Marcina Kąckiego to nie jest lektura przyjemna ani łatwa, ale – szczególnie w obecnej sytuacji, zarówno geopolitycznej, jak i naszej, lokalnej – tym bardziej obowiązkowa. Szczerze mówiąc, ta książka, pokazująca, jak z niegdyś Żydowskie miasto nie tylko całkowicie zapomniało o swojej historii, ale stało się miastem swastyk, wyżęła mnie psychicznie. Nie byłam w stanie napisać o niej z dystansu bezpośrednio po lekturze i nawet teraz brakuje mi słów. Ale to spójna, wielowątkowa, mocno osadzona w historii ilustracja niebezpiecznych społecznych mechanizmów oraz związanych z nimi tendencji czy nurtów światopoglądowych, które obecnie są ponownie w awangardzie. I nie chodzi tu tylko o rasizm, antysemityzm, ksenofobię oraz nacjonalizm. Nie wiem, czy nie najgorsze było w tej książce końcowe zestawienie problemów pierwszej w Polsce kliniki in vitro z cudem krwawiącej hostii z Sokółki. Z uwagi na swoją współczesność. Mnie w każdym razie po prostu ostatecznie ono dobiło. Najlepsza pozycja tego autora. Czytajcie koniecznie.
Sprawa Munstera Hakana Nessera to jeden z najlepszych kryminałów w jego pierwszym powieściowym cyklu, który schwyciłam jako pewniaka na odreagowanie. Czwórka kolegów wygrywa sporą sumę i świętuje w lokalnej restauracji. Tej samej nocy jeden z nich zostaje brutalnie zadźgany nożem we własnym łóżku, a drugi nigdy nie dociera do domu. Czy to mógł być przypadek? Świetnie rozpisana intryga z zaskakującym zakończeniem. Zdecydowanie polecam.
Paskudna historia Bernarda Miniera to moim zdaniem jego najbardziej udana powieść, którą jednak muszę zrecenzować dla Fahrenheita, więc tu tylko kategorycznie polecam ją waszej uwadze.
Dziewczyna z pociągu Pauli Hawkins przyjemnie mnie zaskoczyła po dobiegających zewsząd głosach umiarkowanego rozczarowania. Nie czytam blurbów, nie miałam oczekiwań związanych z tą książką, dlatego pochłonęłam ją z przyjemnością i zainteresowaniem. Zagadka kryminalna ma tu w mojej ocenie drugorzędne znaczenie, choć daje się odgadnąć mimo wszystko dosyć późno (około 3/4), więc nie jest poprowadzona najgorzej, a fałszywe tropy autorka podrzuca dosyć zręcznie. To jednak przede wszystkim smutna powieść obyczajowa, rozpisana na głosy trzech kobiet, z których każda ma swój unikalny zestaw poważnych problemów, ale i każda przemawia do nas własnym, wiarygodnym głosem. Jedna z lepszych książek tego rodzaju, jakie czytałam ostatnio.
Stylista Aleksandry Marininy to w zasadzie jedyne lekkie rozczarowanie w tym zestawieniu. Może dlatego, że tak wyczekiwałam kolejnej Kamieńskiej, bo bardzo lubię ten cykl. Obiektywnie koncept, oceniany z dystansu, jest ciekawy, bo pokazuje, że zwykły zbieg okoliczności może pokrzyżować najprzebieglejszy plan sprawcy i poważnie utrudnić pracę śledczym. W trakcie lektury jednak w efekcie akcja się wlecze, a sprawy nie polepszają długie i nudne autoanalizy Nasti, którą los stawia na drodze dawnego kochanka. Ogólnie – nie jest źle, ale bywało zdecydowanie lepiej.
Wampir Wojciecha Chmielarza to książka, której, po znakomitym Przejęciu, oczekiwałam wyjątkowo niecierpliwie. Pierwszy tom nowego cyklu, osadzonego w Gliwicach, którego głównym bohaterem jest prywatny detektyw Dawid Wolski. Dawid nie jest postacią, którą czytelnik ma polubić. Mieszka w zagraconej kawalerce, z rodziną najlepiej wychodzi na zdjęciach, a swój zawód, wybrany po przerwaniu studiów prawniczych, traktuje wyjątkowo pragmatycznie. Znajomy adwokat zleca mu wyjaśnienie okoliczności śmierci miejscowego dwudziestolatka. Prokuratura przyjęła, że Mateusz popełnił samobójstwo, ale matka chłopaka w to nie wierzy. Zaintrygowany Dawid zaczyna się rozglądać wśród znajomych denata, przegląda jego twardy dysk. Obraz, jaki wyłania się z tych poszukiwań, mocno odbiega od przedstawionego przez jego zleceniodawczynię. A to dopiero początek. Powieść jest przemyślana, spójna i wciągająca (przeczytałam całość w nieco ponad dobę, w środku tygodnia roboczego), postaci aż zbyt wiarygodne. Nie ma tu miłych ludzi. Taki typowy współczesny, boleśnie realistyczny noir, klimatem przywodzący na myśl The Killing. Jednocześnie bynajmniej nieprzerysowany. Jedyne zastrzeżenia mogłabym mieć do zakończenia, nieco zbyt filmowego, jak na mój gust, ale tak naprawdę to już typowe czepialstwo. Za znakomite, celne i zjadliwe komentarze narratora, jak ten o zdjęciu z tym gorszym papieżem Benedyktem XVI, wiele jestem w stanie wybaczyć. Choć tymczasem wolę cykl z Jakubem Mortką, to zarazem świetnie pamiętam, że ten bohater też początkowo nie zyskał mojej przesadnej sympatii. Powieść może i nie przebija Przejęcia, ale mocno się do tego punktu zbliża. Dodatkowa rekomendacja chyba nie jest potrzebna.