Wolf Hall – po jednym odcinku okazało się dosyć rozczarowujące. Wygląda na to, że to podobny przypadek, jak Gone Girl: tego, co w powieściach najlepsze, nie uda się przenieść na ekran mimo fabularnej wierności literackiemu pierwowzorowi. Choć obsada znakomita, w tym po raz pierwszy Anna Boleyn podobna do swojego rzeczywistego wizerunku. Będę oglądać dalej, może się rozkręci.
Justified rozpoczęło finałowy sezon z przytupem, niestety w finale pierwszego odcinka pożegnaliśmy jednego z moich ulubionych bohaterów, ale ostateczna konfrontacja Raylana z Boydem zapowiada się emocjonująco. Mam szczerą nadzieję, że pomimo śmierci twórcy literackiego pierwowzoru i współscenarzysty serialu Elmore’a Leonarda twórcy zdołają godnie zakończyć całość. Inaczej miałabym im bardzo za złe, bo to jeden z moich ukochanych tytułów.
The Americans, moim zdaniem jeden z najlepszych obecnie emitowanych (i najbardziej niedocenianych – pomijanie go przy nominacjach do wszelakich nagród to jakiś skandal) seriali, powrócił w tym tygodniu z trzecim sezonem. I również zaczął bardzo mocno, zapowiada się chyba najciekawiej ze wszystkich, które na bieżąco oglądam. Na pewno najbardziej na niego czekałam. Jeśli ktoś jeszcze nie zna tej opowieści o głęboko zakonspirowanych w USA sowieckich agentach do zadań specjalnych, których prawdziwego oblicza nie znają nawet ich własne dzieci, to naprawdę gorąco polecam. Progres, jaki ta produkcja zalicza między kolejnymi sezonami, jest absolutnie wyjątkowy. Na zachętę – trailer.
Shameless (US) po dwóch sezonach jestem tak zachwycona, że postaram się poświęcić im osobną notkę.