Jako pierwsze przeczytałam Białe kruki Christera Mjåseta. Bardzo dobra powieść obyczajowa, rozgrywająca się głównie na szpitalnym oddziale neurochirurgii, której głównymi bohaterami jest trójka pracujących tam, młodych i bardzo ambitnych, lekarzy asystentów. Okazuje się, że zamiast trzech obiecanych etatów będzie tylko jeden, o który bedą musieli walczyć. W powieści bardzo istotną rolę odgrywają wiarygodne i wciągająco poprowadzone wątki obyczajowe. O jej wartości świadczy to, że bardzo szybko czytelnik angażuje się w dylematy protagonistów, opisanych wyjątkowo prawdziwie. To samo odnosi się do przedstawienia blasków i cieni zawodu neurochirurga. Zdecydowanie warto. Podziękowania dla Jane Doe za polecankę:)
Następnie, znowu z polecenia, tym razem znalezionego na jednym z czytanych przeze mnie forów dyskusyjnych, sięgnęłam po Szybki cash Jensa Lapidusa. I był to świetny wybór. Ponownie mamy trójkę bohaterów – jeden zaczyna w więzieniu, drugi jako student jeżdżący na taksówce i usilnie aspirujący do wyższych sztokholmskich sfer, a trzeci zajmuje się wymuszeniami w jugosłowiańskiej mafii. Nie są jednak tylko ludźmi półświatka. Cash nie stanowi dla nich jedynego celu. Liczą się także rodziny, uczucia, szacunek dla samych siebie. Co czyni śledzenie ich perypetii (oczywiście w pewnym momencie ich ścieżki się krzyżują) jeszcze ciekawszym. Znakomicie napisane, z pewnością sięgnę po kolejne tomy Czarnej Trylogii Sztokholmskiej, a pierwszy polecam.
P.S. Dla zainteresowanych – recenzja zbioru wczesnych tekstów Pratchetta Smoki na zamku Ukruszon. Wydane przepięknie, ale jednak słabsze warsztatowo niż te z Mgnienia ekranu. Co nie znaczy, że złe.