Cytacik z Niucha o moim ulubionym prawniku zombi

"[…] pan Slant kłania się (dość sztywno) ludziom bogatym i wpływowym, nie lubi błędów i nie lubi patrzeć, jak prawo jest kompromitowane przez niekompetentnych prawników i laików; uważa bowiem, że to konkretne zadanie należy pozostawić wyłącznie prawnikom doświadczonym, takim jak pan Slant, którzy potrafią załatwić to starannie, elegancko i licząc sobie 300 AM$ za godzinę. Pan Stoner powinien więc myśleć, że skoro okoliczni posiadacze ziemscy przerobili prawo tak, by im odpowiadało – co jest prerogatywą profesji prawniczej jako takiej – pan Slant nie będzie szczęśliwym zombi. Obyczaj i praktyka nie nakazywały już, by pan Slant stękał, chodząc rozkołysanym krokiem, wyciągając przed siebie obie ręce (dla lepszego efektu w jednej dodatkowo trzymając odciętą głowę), dlatego też wyładowywał swój zły humor na zadzierających nosa młodych prawnikach, którym w głowie się poprzewracało, rozmawiając z nimi spokojnym i cichym głosem. Później uważali zwykle, że w porównaniu z tym odcięta głowa stanowiła opcję wegetariańską." (T. Pratchett, Niuch s. 240 wyd. Prószyński i Ska 2012, tłum. Piotr W. Cholewa).

Ponadto mogę powiedzieć tak – PTerry pisał o wiele lepsze książki, ale gorsze też mu się zdarzały, szczególnie na początku cyklu. Owszem, postać Młodego Sama jest lekko przegięta, ale spójrzcie, jakich on ma rodziców: czy to w ogóle MÓGŁ być normalny dzieciak? Tak, w zasadzie wszystko to (niewolnictwo, prześladowanie innych ras, walka Vimesa z Ciemnością) już było na Dysku, i to wielokrotnie. Ale co z tego? Wilikins rządzi, a samą powieść oceniam jako solidne dyskowe stany średnie – 7/10