Minęły, a boli tak samo, jakby to były tylko dwa dni.
Wyszedł nowy Pratchett, którego Joanka chętnie by przeczytała, polując na kolejny czytelniczy orgazm w nadgarstku.
Co kilka dni wciąż coś mi o niej przypomina, nawet głupia pogoda, bo jak ciepło, to byłaby w siódmym niebie – jak ostatnio, w marcową sobotę, gdy było ponad 20 stopni, a ja szłam sobie parkiem i zastanawiałam się, czy nie zostać tylko w krótkim rękawku.
Tradycyjnie, JK.