Po Polconie

Byłam, zaliczyłam mnóstwo świetnych punktów programu (jak zwykle tylko blok literacki, a i tak niemal nie było kiedy na obiad pójść): spotkań autorskich, prelekcji (Moja prywatna Apokalipsa Ewy Białołęckiej odkryła przede mną nowe oblicze tamponów), premier (Ogień Łukasza Oribtowskiego, Czarne Anny Kańtoch), dyskusji fandomowych i wydawniczych, a także poznałam świetnych ludzi, znanych mi dotąd tylko z sieci.

Przy okazji byłam świadkiem upadku legendy, ale to zbyt bolesne dla mnie osobiście, bym mogła wejść w szczegóły.
Zajdle mi wiszą kalafiorem, więc tradycyjne już chyba kontrowersje wokół werdyktu (powieść roku – Grillbar Galaktyka Kossakowskiej, opowiadanie roku – Bajka o trybach i powrotach Ćwieka) także. Wszystkie nominowane w tej drugiej kategorii teksty można ściągnąć z sieci, po raz pierwszy w historii nagrody, co uważam za krok w słusznym kierunku.
Natomiast ze zdumieniem dowiedziałam się, że osoby z akredytacjami jednodniowymi nie mają prawa do głosowania na Zajdle, co z kolei uważam za krzywdzące.
Sama miałam akredytację pełną, ale jako że z braku czasu nie przeczytałam żadnego z nominowanych opowiadań, a tylko dwie powieści, z których jedną, zwycięską, uważam za niezłą, a drugą, czyli Kamienną Ćmę, za nieporozumienie, nie zagłosowałam.
Gwoli ścisłości, miałam dać 2x bez nagrody, ale nim podjęłam ostateczną decyzję, czas na głosowanie dobiegł końca. Nie żałuję.

Podobnie jak nie żałuję wybrania się na Polcon 2012 we Wrocławiu.

Dodaj komentarz