W retrospektywnej narracji, zabierając nas w przeszłość na kilku planach, podczas gdy jego bohaterka zamiast po plażach Maroka spaceruje z psem po brytyjskich wrzosowiskach, Nesser odsłania kolejne elementy składające się na prawdę o Marii i Martinie. Nie stroni przy tym od proponowania czytelnikowi coraz to nowych tajemnic, z których nie wszystkie zostają ostatecznie wyjaśnione.
Powieść jest bardzo dobrze przemyślana na poziomie głównego wątku, a autor korzysta z wieloletniego doświadczenia, budując przejmujący nastrój i dozując napięcie oraz informacje w sposób stale podtrzymujący zainteresowanie czytelnika. Nie jest to jednak pozycja dla miłośników dynamicznej akcji, introwertyczna jak Maria, niechętnie zrzucająca maskę telewizyjnej prezenterki nawet przed samą sobą, i silnie statyczna, pełna introspektywnych rozważań i dosyć ponurych na ogół opisów przyrody. Bohaterka bowiem próbuje się schronić przed rzeczywistością w codziennej rutynie: rozpalić w kominku, wziąć prysznic, wyprowadzić psa na długi spacer rano i popołudniu. Ta powtarzalność potrafi momentami znużyć, choć sam zabieg ma uzasadnienie w fabule.
Drugim zarzutem, poważniejszym, są wspomniane wyżej pourywane wątki. Niektóre z nich przez długi czas zapowiadają się na kluczowe fabularnie i mocno angażują, budując spore oczekiwania, a potem zawisają w próżni. Nieładnie, autorze, nieładnie.
Ale ogólnie powieść warta polecenia, przede wszystkim ze względu na swoją nieszablonowość.