Tak jest! Udało mi się przeczytać coś po angielsku. Pierwszą z serii powieści Kate Atkinson o byłym policjancie, a obecnie prywatnym detektywie – Jacksonie Brodym. Akcja powieści osadzona jest w Cambridge, a w jej toku bohater prowadzi równolegle trzy sprawy – zaginięcia dziecka sprzed 30 lat, morderstwa sprzed 20 i zlokalizowania dziewczynki oddanej do adopcji w wyniku dramatycznych wydarzeń, jakie miały miejsce w jej biologicznej rodzinie.
Właściwie nie zamierzałam czytać tej powieści, bo znałam już fabułę i rozwiązania wszystkich wątków (w tym z życia prywatnego bohatera – tu jednak okazało się, że serialowi scenarzyści co nieco od siebie dodali, by „uatrakcyjnić” widowisko), przeniesionych na mały ekran w dwóch pierwszych odcinkach pierwszego sezonu brytyjskiego serialu pod tym samym tytułem. Pod wpływem pozytywnych recenzji polskiej wersji, na które natknęłam się w sieci, postanowiłam jednak spróbować.
I okazało się to dobrym wyborem, powieść Atkinson jest bowiem skonstruowana bardzo nietypowo jak na kryminał w tym sensie, że poszczególne sprawy to przede wszystkim historie ludzkich losów, do których tajemnica czy tragedia są jedynie dodatkiem.
Rzadko spotykana umiejętność wczucia się w emocje bohaterów, pochodzących ze skrajnie odmiennych środowisk, sprawia, że czujemy się w trakcie lektury, jakbyśmy nie tylko podglądali ich przez dziurkę od klucza, ale wręcz siedzieli w ich głowach.
Choć intrygi są skonstruowane bardzo dobrze, we wszystkich wątkach, a informacje dawkowane umiejętnie, to właśnie warstwa obyczajowa jest w mojej ocenie największym walorem Case histories.
Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na lekturę w oryginale, bo styl Atkinson jest jedyny w swoim rodzaju, wciąga w opowieść. Na pewnym etapie wręcz przestałam zauważać, że czytam w obcym języku, co samo w sobie świadczy o poziomie powieści. Serdecznie polecam i na pewno sięgnę po kolejne tomy perypetii śledczych i prywatnych Jacksona Brody’ego. Taki wariant kryminału jest bardzo ożywczy.