Czekałam dwa lata i myślałam, że już nic nie pamiętam z perypetii ambasadorki stacji Lsel, Mahit Dzmare, i jej przydzielonej przez imperium towarzyszki z Ministerstwa Informacji – Trzy Trawy Morskiej. Ale już po pierwszych kilkudziesięciu stronach przypomniałam sobie prawie wszystko – choć autorka nie streszcza Pamięci zwanej Imperium – i byłam gotowa z zaangażowaniem śledzić kolejną odsłonę tej niezwykłej historii.
Teoretycznie Pustkowie zwane pokojem to coś zupełnie nowego – miejsce dworskiej intrygi osnutej wokół zabójstwa poprzednika Mahit zajmuje tutaj pełnoskalowa wojna z niebezpieczną i niezrozumiałą obcą rasą. Mamy zatem zdecydowane przesunięcie akcentów – z kryminału z wątkiem obcości kulturowej, kunsztownego, pełnego wykwintnej poezji i średniówek, a także imperialnej polityki wobec podbitych terytoriów, przechodzimy bardziej w stronę klasycznej space opery, a zamiast turniejów poetyckich dostajemy stół strategiczny, bomby jądrowe i desperackie próby nawiązania Pierwszego Kontaktu, zanim będzie za późno.
Wszystko, co napisałam powyżej, jest prawdą. Nie wyklucza to jednak bynajmniej kontynuowania przez Martine wątku obcości i podkreślania kluczowego znaczenia komunikacji, ze szczególnym uwzględnieniem języka. Wcześniej patrzyliśmy na to z perspektywy jednostki, oczyma Mahit, która przybyła do Klejnotu Świata, marząc o zostaniu „jedną z nich”. I boleśnie przekonała się, że – urodziwszy się barbarzynką – nigdy tego nie dokona, choćby zapamiętała całe biblioteki poezji.
Obcość nowej rasy jest w porównaniu z obcością Mahit o wiele rzędów wielkości większa. Obcy nie komunikują się w sposób, który łatwo zrozumieć, czy nawet wytłumaczyć. A jednak Mahit i Trzy Trawa Morska próbują się z nimi porozumieć, by oddalić groźbę wyniszczającego konfliktu. Choć pobratymcy Lselki chcieliby, żeby imperialny okupant uwikłał się w długotrwałą wojnę. A w samym imperium też nie brakuje frakcji, z których każda chce rozegrać konflikt na swoją długofalową korzyść. Mahit jednak także na Stacji nie czuje się już u siebie.
Niesamowita, fascynująca fabuła, łącząca tematy, których raczej nie przywykliśmy spotykać w space operach, z dynamiczną akcją i wielowymiarową polityczną grą, w sosie głębokiej humanistycznej refleksji o istocie podmiotowości. Polecam entuzjastycznie, tym bardziej, że to ostatni tom. Przełożył Michał Jakuszewski, a wydał Zysk i S-ka Wydawnictwo. Obie powieści są dostępne w Legimi.
